Mini test wizjera LCDVF
Link 19.02.2010 :: 12:04 Komentuj (3)
Od jakiegoś czasu, filmowanie za pomocą lustrzanki stało się moim głównym hobby ;-)
Możliwości jakie daje w tej materii duża matryca (fizycznie) wraz z połączeniem wymiennej optyki, są przeogromne. Zarejestrowany na takim sprzęcie materiał jest doskonałej jakości, nieosiągalnej dotychczas za pomocą kamer HD w podobnej cenie (body i dwa-trzy podstawowe obiektywy).
Oczywiście filmowanie w lustrzankach, to na obecne czasy nowość. I jak w przypadku z każdą nowością, mamy do czynienia z „chorobami wieku dziecięcego”.
Największe problemy dotyczą ergonomii, czyli używania sprzętu zaprojektowanego do robienia zdjęć, w charakterze kamery video.
Jak wiadomo w lustrzance mamy optyczny wizjer, którego nie możemy używać w trybie filmowania. Obraz w tym trybie wyświetlany jest bezpośrednio na LCD naszego aparatu.
Wymusza to na nas niezbyt wygodne trzymanie aparatu, podczas filmowania.
W wyciągniętej na odpowiednią odległość ręce trzymamy korpus, za pomocą drugiej staramy się łapać ostrość, kręcąc pierścieniem na obiektywie.
Stabilność takiego chwytu pozostawia wiele do życzenia, właściwie cały czas obraz na monitorze porusza się, drga i skacze wskutek ruchu naszych rąk.
W przypadku korzystania z wizjera optycznego, mamy dodatkowy punkt podparcia aparatu, dociskamy go do naszej głowy/oka. Dzięki czemu dodatkowo stabilizujemy nasz aparat.
Jak w takim wypadku poradzić sobie z stabilizowaniem aparatu podczas filmowania ?
Bardzo łatwo. Rozwiązaniem jest zakup odpowiedniego wizjera, zakładanego na monitor LCD.
W obecnej chwili na rynku jest już sporo tego typu rozwiązań.
Po przejrzeniu dostępnej oferty postanowiłem zdecydować się na produkt o nazwie LCDVF.
Nie jest to produkt tani jak biorąc pod uwagę jego budowę. Za kwotę 499 zł brutto otrzymujemy urządzenie składające się z gumowej muszli ocznej, soczewki (powiększenie x2) oraz tubusa dopasowanego do wielkości naszego monitora LCD (3 calowego).
W komplecie znajdują się jeszcze:
-dwie ramki służące do przymocowania samego wizjera do LCD (ramkę przyklejamy do LCD)
-osłona na gumową muszlę oczną (gąbka obszyta zamszem, od strony oka)
-ściereczka
-estetyczny woreczek ze ściągaczami, z możliwością dopięcia do np. paska



Pomimo dosyć wysokiej ceny jest to obecnie jeden z najtańszych produktów tego typu, dostępnych na naszym rynku.
Montaż urządzenia na naszym aparacie jest bardzo prosty. Jedną z dostępnych metalowych ramek, przyklejamy na (a właściwie dookoła) naszego aparatowego monitora LCD. Producent deklaruje 76% skuteczność kleju po 15 minutowym dociskaniu ramki do monitora LCD (oczywiście przed samym przyklejaniem, warto monitor wyczyścić/odtłuścić).
Ja dociskałem ramkę do monitora LCD przez około 2 godziny.
Kiedy mamy już pewność, że ramka jest odpowiednio mocno przyklejona, możemy założyć nasz wizjer LCDVF. Mocuje się go do ramki dzięki silnym magnesom znajdującym się na końcach tubusa wizjera. Tubus ma wyprofilowane wgłębienia, dzięki czemu następuje dokładne spasowanie z ramką, co skutecznie odcina naszą konstrukcję od bocznego światła.
Magnesy trzymają konstrukcję zaskakująco silnie, bez problemu możemy podnieść aparat trzymając go właśnie za wizjer LCDVF. Jednak oczywiście odradzam tego typu zabawy ;-)



Czas na testy praktyczne.
Wiele osób obawiało się, że używanie tego wizjera nie będzie zbyt wygodne w przypadku używania okularów, bo LCDVF nie posiada możliwości korekcji dioptrażu.
Obawy jednak okazały się niepotrzebne, bo jak deklaruje producent, wizjera mogą bez problemu używać osoby z wadą wzroku od +1 do -4, i najważniejsze że okazuje się być to prawdą. Obraz był idealnie ostry kiedy używałem wizjera bez okularów (moja wada wzroku to -3).
Obraz widziany na monitorku LCD, dzięki wizjerowi LDCVF jest bardzo wyraźny i szczegółowy.
Dopiero teraz mogłem się przekonać jak dużo mam na LCD sub-pixeli. Całe stado zielonych punkcików pojawiło się na wyświetlaczu, kiedy skierowałem aparat w stronę ciemnej powierzchni.
Cóż, na szczęście nie przeszkadzają one zbyt mocno, a bez wizjera LCDVF są one w ogóle niedostrzegalne.



Jak wspominałem wcześniej, zadaniem wizjera LCDVF jest przede wszystkim ułatwienie ręcznego ostrzenia za pomocą podglądu na LCD, oraz stabilizowanie chwytu aparatu, dzięki dodatkowemu punktowy podparcia całej konstrukcji.
To zadanie LCDVF spełnia idealnie. Powiększenie x2 daje już spory komfort jeśli chodzi o precyzyjne ostrzenie ręczne. Można już z o wiele większą precyzją i łatwością śledzić ostrość poruszającego się obiektu, jednocześnie nie wprowadzając aparatu w dodatkowe drgania.




Dzięki temu mamy też większe możliwości filmowania szybszej akcji. Ostrzenie ręczne jest szybsze i bardziej precyzyjne.




Jedyny problem na jaki dotychczas natrafiłem podczas używania LCDVF, jest dyskomfort związany z zasysaniem powietrza, przez muszlę oczną, kiedy mocniej dociskam do niej oko.
Uczucie to jest dosyć nieprzyjemne, ale da się do tego przyzwyczaić.
Uważam wizjer LCDVF za produkt godny polecenia. Już po krótkim czasie jego używania, nie wyobrażam sobie że mógłbym wrócić do filmowania bez tego przydatnego gadgetu.
Aktualnie produkt jest kompatybilny z następującymi lustrzankami z opcją filmowania:

Canon 1D MKIV
Canon 5D MKII
Canon 7D
Canon 500D/T1i
Nikon D90
Nikon D300s
Nikon D3s
Pentax K-7


powered by Ownlog.com