Monika i Rafał
Link 08.09.2009 :: 21:48 Komentuj (5)

Ostatni weekend był po prostu niesamowity. Wraz z moim pomocnikiem mieliśmy okazję fotografować (i filmować) przygotowania, ślub oraz wesele, wspaniałej młodej pary czyli Moniki i Rafała.

Tyle radości i pozytywnej energii...... tyle szczęścia, uśmiechów.. to było niesamowite !!!!!
























a na koniec zostawiam filmik z prezentacji powstałej podczas przygotowań........ miłego oglądania ;-)



Czyste lenistwo......
Link 12.09.2009 :: 18:46 Komentuj (2)

Wolny weekend............. wyłączony telefon.......... spacer z rodziną po parku.......... i zabawa rybim okiem ;-)








Wesele.........
Link 15.09.2009 :: 22:19 Komentuj (7)

W oczekiwaniu na powrót z "miesiąca miodowego" Moniki i Rafała........... kilka zdjęć z ich wesela ;-)












Co by tu jeszcze spieprzyć ?
Link 29.09.2009 :: 18:24 Komentuj (3)

Pewnego dnia w świecie najlepiej poinformowanych wszystkowiedzących, postanowiłem założyć fotobloga. Po cholerę ? Sam nie wiem, może po to żeby po prostu pokazać od czasu do czasu swoje zdjęcia, a może po to żeby złapać potencjalnych klientów ? Dokładnie nie wiem....... 
Może chciałem pochwał jakie to zajefajne foty robię (nie to chyba nie próżność, raczej zwykła potrzeba prostej przyjemności) ? 
Miało być bez skomplikowanych tekstów, bez udziwnień, ot taka prosta stronka i trochę zdjęć.

Co jakiś czas pojawiały się komentarze (no te wyczekiwane pochwały) pod zdjęciami, niektóre bardzo ciekawe/fajne/pomocne, inne proste (typu: fajne foty) które dawały przyjemność, ale niewielką, rzekłbym że porównywalną z masturbacją kontra seks z piękną........ no czym tam kto lubi, bo takie czasy nastały, że można prawie wszystko, a jak się uzna że coś jest nie tak to jest to od razu homofobia i mowa nienawiści.

Co jakiś czas także pojawiał się ktoś z wspomnianych na początku tego wpisu najlepiej poinformowanych i wszystkowiedzących z odpowiednim pouczeniem (oczywiście „to tylko moja subiektywna opinia”), do którego czasem (czasem, jak uznawałem, że może mieć choć odrobinę racji) starałem się dostosować. Niestety zbiegiem okoliczności krótki czas potem pojawiał się inny autorytet zawsze mający rację i radził coś zupełnie przeciwnego.
Konflikt interesów (dzięki Bogu nie moich) najlepiej poinformowanych wszystkowiedzących powodował, że blog trwał sobie w prawie nie zmienionej formie do czasu obecnego.

No i od dziś troszkę się zmieni, będzie więcej tekstu, który będzie bardziej obrazował mój zmienny stan emocjonalny, najczęściej związany z tym co lubię czyli fotografią. Zdjęcia też będą, w końcu to fotoblog jest no nie ?

Przy okazji mam jedną odpowiedź nawiązującą do dzisiejszej rozmowy, która skłoniła mnie do wprowadzenia zmian -najpierw pytanie: „a co to kogo obchodzi ?” -i moja odpowiedź: „mnie gówno obchodzi, co to kogo obchodzi -robię to co lubię, a że nie krzywdzę tym nikogo, to proszę nie zadawać mi więcej takich pytań” (chyba, że ktoś cierpi dlatego, że w ogóle ten blog istnieje.. cóż trudno, to niech cierpi -”na zdrowie”).

Tymczasem otoczony przez serdeczną nienawiść pewnych osób, oraz płynącą prosto z serca zazdrość kończę ten wpis, bo lepiej za bardzo łba nie wychylać......... jeszcze mi go ktoś ustrzeli.
Pozostaje mi na koniec ukąsić się dotkliwie w jęzor, żeby za dużo nie powiedzieć (właściwie to w palce, żeby nie napisać) i łyknąć porcyjkę Xanaxu (chwała niech będzie farmaceutom za ten cudowny wynalazek), dzięki czemu lekko oszołomiony, będę w stanie znieść kolejną falę druzgocącej krytyki następnych najlepiej poinformowanych wszystkowiedzących :-)



Aha i jeszcze fotka do tego wpisu.




Monika i Rafał -komuś tytuł wpisu się nie podoba ? trudno....
Link 29.09.2009 :: 19:25 Komentuj (4)

No dobra, jedziemy z „koksem”.


Monika i Rafał wrócili z „miesiąca” miodowego, który w naszych realiach trwał ciut ponad tydzień.
Jak wcześniej wspominałem, nie mogłem się tej chwili doczekać, bo ostatnim razem bardzo, ale to bardzo fajnie mi się ich fotografowało  -a ich powrót oznaczał focenie plenerowe :-)
Po trzech godzinach jazdy z Łodzi do Warszawy (tu pragnę „podziękować” za troskę lokalnych władz, które po drodze dla mojego i mojej rodziny bezpieczeństwa dostawiły kilka niezbędnych dla osiągnięcia tego celu fotradarów) dotarliśmy do celu. Pogoda klasycznie już nie dopisała -tym razem była za dobra, to znaczy ona była dobra ale dla hodowców czerniaka, nie dla nas. Mimo tych oczywistych kłód rzucanych nam pod nogi, postanowiliśmy udać się w kilka prawie przypadkowych miejsc, w celu wiadomym.
W pierwszym przypadkowym miejscu trwała jakaś tam sesja fotograficzna, sporej grupy ludzi  -no cóż, peszek........
Spoko, co to dla fachowców, jak kiedyś śpiewał Yaro  -parę fotek cyknęliśmy........










Jednak był to mój „początek końca”.............. no nie szło mi jak cholera :-(  Nie słyszałem w głowie muzyki, nie było tego czegoś. Po prostu dupa blada i koniec.
Monika i Rafał to kochani ludzie i starali się mnie okłamywać jak mogli, że jest spoko i że przesadzam.
Sytuację mocno ratowała moja kochana żona, która pozbawiona fotograficznej wiedzy, robiła takie foty, że gdyby była nieznanym mi facetem, to pewno dał bym po pysku.......... oczywiście z zazdrości.
No ale to żona, więc targały mną inne prymitywne uczucia (zgodne z własnym rodzinnym interesem), takie jak duma, radość i szczęście.










Potem poszliśmy na pizze (co to kogo obchodzi ? wisi mi to.......), była smaczna, niedroga, lokal był łatwopalny, a pani która krzątała się dookoła była w kiepskim humorze (no ale cóż, raz w miesiącu można takie coś kobiecie wybaczyć czyż nie ?).


Aha, przed pizzą wpadliśmy z moją kochaną żoną i córeczką do takiego ślicznego hotelu, z windą, która jedzie w takiej szklanej rurze do 20go piętra  -a mogliśmy się nią przejechać i zobaczyć piękne miasto WaWa z góry, dzięki uprzejmości jednego z pracowników tego hotelu (wygranej w Lotto życzę z całego serca dla tego Pana). Moje dziecko było bardzo szczęśliwe :-)


Dobra, zachowajmy jednak poprawną linię czasu.......... po zjedzeniu pizzy, ruszyliśmy pod prezent od Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili i tam też cyknęliśmy kilka fotek.
Ponownie honor rodziny uratowała moja żona  -ja wcieliłem się głównie w gościa od oświetlenia (czyli trzymałem w łapskach statyw, nad głowami naszej uroczej młodej parki).






No i to w sumie wszystko jeśli chodzi o ten plener  -następny gdzie w rolach głównych wystąpią Monika i Rafał będzie mniej więcej w połowie października.



Teraz to mi to lotto ?
Link 30.09.2009 :: 09:39 Komentuj (3)


Od wczorajszego wieczora, do dzisiejszego poranka byłem milionerem. Niestety wytypowano zupełnie inne liczby, niż te które miałem na tak zwanym kuponie.
No i po zawodach......... Znowu trzeba było przeorać portfel w celu odnalezienia drobniaków potrzebnych do zakupu śniadania, szlag by to......

Wszystko domaga się kasy, mój garnitur (czas na pranie), samochód (wskazówka cofa się......), organizm (potrzebuję kofeiny !!!! daj mi jej szybko !!!!!).

Trzeba będzie opracować jakiś plan, i to szybko...........



Małe kłamstewka......
Link 30.09.2009 :: 20:44 Komentuj (3)

.......że co zniknęło ze stołu ?

mięso ? a nie to nie nasza robota...... spytaj kogoś innego.........



Brak pomysłu na tytuł..... czasem tak cholera bywa.....
Link 30.09.2009 :: 21:15 Komentuj (1)



A na koniec dnia dać kobiecie do ręki aparat fotograficzny.....
Link 30.09.2009 :: 21:43 Komentuj (3)








powered by Ownlog.com