Canon 5D Mk III vs Nikon D800 vs Panasonic GH2
Link 03.04.2012 :: 21:46 Komentuj (3)

Kwiecień 2012 rozpoczął się bardzo przyjemnie. Troszkę cieplej, troszkę ładniej. Pączki na krzewach i drzewach, bażanty i zające na polu obok bloku. A w sklepach nowe aparaty :-)
Chyba najbardziej gorące sklepowe premiery to Canon 5D Mk III oraz Nikon D800.

Szczęśliwie się złożyło, że miałem okazję chwilkę dłużej testować tego pierwszego i troszkę tego drugiego. Dzięki czemu powstało małe porównanie......

Parametry puszek są ogólnie znane dlatego nie będę się na ten temat rozpisywać, po prostu jak ktoś będzie chciał poznać konkretne szczegóły podczas czytania tego mini testu, to odsyłam go na strony producentów.

Canon 5D MkIII +Canon 50 1.8



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 24 1.4L



Pełny rozmiar Canon
Pełny rozmiar Nikon (35 1.8DX)
RAWy z obu aparatów (ISO 100)


Zacznę od tego z czym mamy do czynienia najpierw po wyjęciu aparatów z pudełek. Czyli od ogólnego wrażenia na temat uchwytu, ergonomii...

Canon właściwie niewiele zmienia w wyglądzie swoich aparatów serii 5D. Uchwyt w 5D Mk III jest bardzo solidny, materiał odpowiednio szorstki. Aparat trzyma się bardzo pewnie. Dostęp do przycisków nie jest utrudniony, jedyne do czego można się przyczepić to pewne zmiany jeśli chodzi o lokalizację przycisków. Najbardziej odczują je oczywiście wszyscy przyzwyczajenie do obsługi modelu 5D Mk II (zmiana lokalizacji przycisków np. lupka, info). Kwestia przyzwyczajenia do nowego układu i po kłopocie.

Canon 5D MkIII +Canon 50 1.8



Pełny rozmiar


Nikon w przypadku D800 niestety moim zdaniem się nie popisał. Uchwyt jest płytszy, materiał okleiny bardziej śliski. Przy średniej wielkości dłoni, mały palec spada z body. Nikon wyraźnie mówi -idź do sklepu i kup gripa.... No ok, niech i tak będzie.
Filozofia rozkładu klawiszy jest w Nikonie inna -lepsza czy gorsza od tej w Canonie, nie wiem, moim zdaniem to także kwestia przyzwyczajenia. Niemniej dostęp do większości istotnych funkcji w Canonie jest tak zrealizowany, żeby można je było zmienić jedną ręką, w Nikonie potrzebne są do tego obie.
Najbardziej niewygodnie używa się przycisku Mode -tego do zmiany trybów pracy. Trzeba mieć naprawdę długi palec wskazujący, żeby bezproblemowo do niego sięgnąć.
Reszta tak jak w przypadku Canona, niewiele się różni od poprzedniego modelu. To właściwie tylko ewentualne dopieszczenie wszystkiego.

Tak czy inaczej -Canona 5D Mk III trzyma się pewniej i wygodniej od Nikona D800. Przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Akumulatory naładowane, karty pamięci puste. Czas zabrać się za testy :-)
Oczywiście na początku to co chyba wszystkich najbardziej ciekawi -jak aparaty wypadną pod względem szumu na wysokich czułościach ? Który z nich da obraz o lepszej jakości, czy aż 36Mpix w Nikonie będzie dla niego problemem jeśli chodzi o konkurencyjność w stosunku do Canona ?
Teoretycznie Canon powinien wypaść pod tym względem dużo lepiej. Jak jednak jest naprawdę ?

Testy porównawcze zostały przeprowadzone ze statywów, przy takich samych parametrach i możliwie podobnych obiektywach. W przypadku 5D Mk III był to Canon 50 1.8, w przypadku D800 użyty został Nikkor 50 1.4G. Oba obiektywy zostały przymknięte do f2.8. Ostrość została ustawiona i obiektywy zostały przełączone w tryb manualnego ustawiania ostrości.

Wykonaliśmy (wraz z moim kolegą Adamem Kozłowskim -właścicielem D800) serię zdjęć dla ISO: 3200, 6400, 12800 i 25600. Poniżej wycinki z Canona i Nikona.
Moim zdaniem oba aparaty idą łeb w łeb. Przy najwyższych czułościach czyli 12800 i 25600 wydaje się, że szum z Canona jest minimalnie drobniejszy, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się przykładom, widać, że w innych miejscach kadru sytuacja się odwraca -to Nikon ma drobniejszy szum.
Wychodzi na to, że pomimo sporo większej matrycy w D800, większemu upakowaniu pikseli na tej samej powierzchni, Nikon daje radę w konfrontacji z Canonem 5D Mk III.

Scena testowa




Crop 1:1 z Canona:




Crop 1:1 z Nikona:




Crop 1:1 z Nikona bo delikatnej redukcji szumu i przeskalowaniu do 22Mpix:





Skoro szum jest właściwie taki sam, to niezaprzeczalną zaletą większej matrycy będzie większa elastyczność w przypadku ewentualnej obróbki. Obraz w ISO25600 z 36Mpix, z D800 po delikatnej redukcji szumu (w ACR, luminancja ustawiona na 15%) i przeskalowaniu do 22Mpix wygląda na mniej zaszumiony, bardziej detaliczny i ostrzejszy od tego z 5D Mk III zrobionego przy tych samych parametrach.


RAWy z 5D Mk III oraz D800 wykonane w teście ISO 3200. 6400. 12800 i 25600:

5D MkIII
D800 część 1
D800 część 2


A jak wygląda sprawa z ewentualnym wyciaganiem szczegółów z cieni ? W przypadku tego testu niestety nie mogłem skorzystać z D800, dlatego 5D Mk III porównałem z staruszkiem Nikonem D3.
W obu aparatach ustawiłem te same parametry 1/160s, f1.8 i ISO100. Pozwoliło to wykonać zdjęcie tak aby nie przepalić widoku z okna, znajdującego się na fotografowanej scenie. Niestety oznaczało to bardzo mocne niedoświetlenie pozostałej części kadru.
Obróbka polegała na użyciu opcji FillLight w ACR, aby uzyskać szczegóły w cieniach. Parametr ustawiłem na maksymalną wartość (czyli 100) i przyznam, że jeszcze trochę zabrakło.

Scena testowa












Pełny rozmiar:

Canon:

Nikon:

RAWy do pobrania:

W tym teście jak widać Canon 5D Mk III poległ. Wyszedł paskudny banding (w Nikonie także, jednak o wiele mniejszy i na mniejszej powierzchni kadru) oraz nieprzyjemny kolorowy szum.
Oczywiście zapewne wielu z Was zada pytanie -po co robić w ogóle takie testy, skoro podczas normalnego fotografowania wystarczy poprawnie naświetlić kadr, aby nie trzeba było tak ekstremalnie z cieni wyciągać szczegółów.
No więc takie testy warto robić po to żeby wiedzieć co będzie jak damy ciała i po prostu źle ustawimy eksopozycję (lub źle to zrobi aparat), na ile elastyczność matrycy pozwoli nam to nasze „ciało” uratować podczas obróbki.
Do tego zdarzają się sytuacje, kiedy takie wyciąganie z cieni może nam się przydać i jest to normalne -np. podczas tworzenia obrazu HDR z jednego zdjęcia zapisanego w formacie RAW.

Po tych wszystkich fotograficznych testach, przyszedł czas na coś lżejszego...... czyli filmy :-)
Zanim porównałem 5D Mk III do D800, miałem okazję przetestować go w parze z Panasonikiem GH2.

Ekipa testująca :-)






GH2 to bardzo dobry sprzęt jeśli chodzi o filmowanie, jego osiągi są wprost niesamowite, także dzięki możliwości wgrania zhackowanego oprogramowania. Poprawia ono jakość nagrań realizowanych za pomocą GH2 (mniejszy szum, bardziej drobny i monochromatyczny).
Jednak porównując fizyczną wielkość matrycy GH2 wypada słabiej w stosunku do 5D Mk III, a co za tym idzie, szum z Panasonika jest większy.

W GH2 miałem wgrany patch (podnoszący jakość rejestrowanych filmów) o nazwie Cake 2.0, zwiększający bitrate do około 50Mbit.
W obu aparatach ustawiłem możliwie płaskie profile (zmniejszony kontrast, nasycenie). Tam gdzie było to możliwe nagrywałem na jak najbardziej zbliżonych parametrach.

Po wykonaniu i analizie kilku filmów porównawczych, dochodzę do wniosku, że Panasonic GH2 pomimo przepaści technologicznej na korzyść Canona 5D Mk III, trzyma się całkiem nieźle.
Szumy co było do przewidzenia są większe i w zasadzie jedynie do ISO 800 można mówić o jednakowej jakości. Natomiast jeśli chodzi o detal i ostrość, to Panasonic GH2 nadal jest liderem.
Poniżej kilka przykładów wraz z linkami do plików źródłowych.






Link do wersji źródłowej:







Link do wersji źródłowej:







Link do wersji źródłowej:







Link do wersji źródłowej:


Przyszła też kolej na porównanie z Nikonem D800. Tym razem postanowiliśmy zacząć od wyższego ISO czyli 1600, 3200 i 6400. Okazało się, że nie będzie to takie proste, z powodu bardzo rozbudowanych możliwości ustawień profili w D800. Próbowaliśmy dostosować wygląd tego co rejestruje D800 do tego co rejestrował 5D Mk III za pomocą różnych ustawień w profilach -przyznam, że bezskutecznie. Obraz z nikona był po prostu paskudny w stosunku do tego co dawał Canon. Nasze doświadczenie w tej materii okazało się zbyt małe. Jednak dzięki temu coś odkryliśmy -odpowiednie ustawienie profilu w znacznym stopniu wpływało na ilość szumu rejestrowanego w wysokim ISO przez Nikona D800. O wiele bardziej niż zmiana parametru odszumiania w body.

Jakość filmów rejestrowanych w wysokim ISO z Canona jest trudna do opisania -to przepiękny widok dla oczu. Nie jestem w stanie odróżnić filmów nagranych przy ISO 1600 od tych nagranych w ISO 6400 !!!!! Detal i ostrość wzorowe, a szumu praktycznie zero. Coś niesamowitego.
Dodatkowo dokuczliwa mora i aliasing, znana z poprzedniego modelu Canona czyli 5D Mk II zniknęła. Nie ma już tego paskudnego efektu.

Niestety Nikon pod tym względem nie wypadł już tak dobrze. Szum jest wyraźnie większy i nie widać go właściwie do ISO 1600. Dla wartości 3200 jest już wyraźnie widoczny (oczywiście nadal jest wyraźnie mniejszy niż ten z GH2). Warto wspomnieć, że film nagrany przy tych samych parametrach co w 5D Mk III, był w D800 jaśniejszy. Możliwe, że oznacza to pewne różnice w ustawionej czułości, a to z kolei dało by możliwość ustawienia w Nikonie niższego ISO przy nadal poprawnej (takiej samej jak w Canonie) ekspozycji.
Ostrość i detal były wyraźniejsze niż w Canonie, jednak widoczna była mora i aliasing, przez co obraz był o wiele mniej przyjemny dla oglądającego. Problem mory i aliasingu w D800 nie jest tak dokuczliwy jak w starym 5D Mk II, jednak do najnowszej wersji Mk III nie ma co go porównywać.
O kwestiach koloru już wspominałem i myślę, że można to zrzucić na nieumiejętne ustawienie profilu -niemniej film z Canona jest ładny bez cudowania, w Nikonie prawdopodobnie trzeba będzie najpierw się napocić z ustawieniami....

No i na koniec został AF............ W przypadku Canona 5D Mk III mamy do czynienia z gigantycznym postępem. Aparat został wyposażony w 61 polowy system AF, z czego aż 41 pól jest krzyżowych. Możliwości ustawień AF jakie znajdziemy w menu aparatu, mogą przyprawić o zawrót głowy. Przyznam, że aż trudno to sobie wyobrazić, poprzestanę na opisie, że możemy kontrolować nawet takie parametry jak priorytet, na ostrości której klatki w serii aparat ma się bardziej skupić biorąc pod uwagę kompromis ostrość/szybkość serii.
Niestety testy praktyczne jeśli chodzi o odniesienie do Nikona miałem bardzo utrudnione -przez brak odpowiednich obiektywów oraz brak dostępu do Nikona D800. Pozostał niezmordowany D3 i to z nim porównywałem nowego Canona.

Teoretycznie Canon posiada bardziej zaawansowany układ AF od Nikona (czułość od -2ev w 5D Mk III kontra -1EV w D3 i więcej pól krzyżowych rozłożonych wygodniej w kadrze). A jak aparaty wypadły w praktyce ? Uznałem, że w miarę rzetelnie mogę sprawdzić jedynie sprawność AF (a nie jego szybkość) ze względu na brak odpowiednich szkieł.

Na D3 miałem zapiętego Nikkora 35 1.8DX, na 5D Mk III siedział Canon 50 1.8. Warunki: ciemno jak diabli, beznadziejnie niski kontrast (oraz jasno ale pod słońce).

Najpierw postanowiłem przetestować środkowe pola AF. Starałem się jak mogłem, ale nie udało mi się wskazać zwycięzcy. Kiedy Canon w jakimś przypadku nie dawał rady tak samo poddawał się Nikon. Kiedy D3 z trudem łapał ostrość, z podobnym trudem łapał ją Canon. Jak 5D Mk III informował o złapaniu ostrości praktycznie od razu, tak samo szybko robił to Nikon. Próby powtarzałem po kilka razy z takim samym wynikiem. Sprawdziłem wykonane zdjęcia -ostro, tam gdzie miało być.

Jednym słowem: remis.

Po jakimś czasie udało mi się pożyczyć od kolegi Nikkora 50 1.4G, co w przypadku AF dawało Nikonowi pewną przewagę. Postanowiłem jednak tym razem sprawdzić boczne pola AF -w Nikonie są one pojedynczej precyzji (nie są krzyżowe), w Canonie większość z nich jest krzyżowa.
No i w tym przypadku nie trzeba było długo czekać żeby Nikon D3 poległ. W pewnym momencie D3 nie mógł po prostu złapać ostrości kiedy kadrowałem w poziomie. Po prostu wzorek na firance, w który celowałem nie był odpowiedni dla pojedynczego pola AF w Nikonie. Nie pomagało lekkie przekrzywianie kadru, mocne przekrzywianie kadru (nawet 45 stopni), aparat szukał ostrości przód-tył i nie potrafił jej złapać. Dopiero zmiana orientacji aparatu na pionowy kadr spowodowała, że aparat złapał ostrość prawie natychmiast. No cóż, pojedynczej precyzji pole AF.......
A jak poradził sobie Canon 5D Mk III ? Bez problemu, lekkie wciśnięcie spustu i od razu sygnał ustawienia ostrości.
Niestety nie miałem możliwości sprawdzenia jak na tym samym elemencie wypadł by AF z Nikona D800.

Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Pozostało już tylko sprawdzić jak spisuje się w Canonie ciągłe ustawianie ostrości. Do tego testu użyłem obiektywu Canon 135/2L.
W przypadku idącej w naszym kierunku osoby, przy dobrym świetle jest nieźle. Co 3-4 zdjęcia w serii jedno jest słabiej trafione, ale dramatu nie ma. Niestety jak osoba biegnie to już tak dobrze nie jest, co drugie zdjęcie jest już wyraźnie mniej ostre (czasem na granicy przyzwoitości, większość od słońce też nie jest za dobrze, 3 zdjęcia trafione, 2 zdjęcia pudło.
W stosunku do 5D Mk II widać postęp jednak nie jest to jeszcze jakość oferowana w tym temacie przez Nikona D3 -moim zdaniem.









I to na razie wszystko............ ale za jakiś czas wrócę do porównania 5D Mk III i D800. Jednak będzie ono dokładniejsze i bardziej praktyczne :-)

Kilka RAWów z Canona 5D MkIII (ISO 100):

część 1
część 2



Aparat wraz z obiektywami dostałem do testów dzięki uprzejmości firmy Fotoaparaciki z Pabianic, autoryzowanego dealera firmy Canon.

Olympus OM-D E-M5 -dzień pierwszy, drugi i trzeci
Link 04.04.2012 :: 21:27 Komentuj (9)

Dzięki uprzejmości firmy Olympus Polska oraz Olympusclub.pl dostałem do testów najnowszego Olympusa OM-D E-M5 z kompletem obiektywów oraz lampą błyskową.
Przyznam szczerze, że jako zagorzały fan bezlusterkowców nie mogłem się doczekać przesyłki.

W końcu dotarła i jeszcze zanim ją otworzyłem poprawił mi się humor, wystarczyło że zobaczyłem paczkę. Była po prostu bardzo mała. A wiedziałem, że jest w niej aparat, trzy obiektywy, ładowarka i lampa błyskowa :-) Tyle dobra w tak małej paczuszce.....

Bardzo szybko zabrałem się za wypakowywanie. Pierwszy był Olympus 45 1.8 -przecudnej piękności małe szkiełko. Tuż za nim Olympus 12/2.0, podobny do poprzedniego obiektywu, ale bardziej „przybajerzony” z wyglądu. Przyszedł czas na lampę -malutka ;-) Ładowarka była szara, aż dziwne że zapamiętałem, bo wzrokiem przebijałem już opakowanie w którym znajdował się aparat z podłączonym ostatnim obiektywem, czyli Olympusem 12-50 3.5-6.3 EZ.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Jest........ wreszcie trzymam w rękach najnowsze „dziecko” Olympusa. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Konstrukcja solidna, zwarta. W dotyku czuć zimno, które kojarzy się z solidnym, metalowym korpusem.
Moja niecierpliwa natura dała znać o sobie i zanim włożyłem kartę pamięci, aparat był już włączony. Obraz na monitorze był bardzo czytelny jednak szybko sprawdziłem wizjer -jest jeszcze lepiej !!!! Obraz w wizjerze jest jasny, czytelny i bardzo kontrastowy (to pierwsze na co zwróciłem uwagę -w porównaniu do wizjera z Panasonica GH2 jest o wiele lepiej pod tym względem). Nie widać pojedynczych pikseli. Wyświetlany obraz jest bardzo płynny, kolory żywe.
No dobra, czas załadować kartę pamięci i sprawdzić czy w ogóle robi zdjęcia.
Naciskam spust.......... robi zdjęcia :-) Dźwięk jest przyjemny, takie delikatne (ciche) chrupnięcie :-)

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Szybko przestawiam się na priorytet przysłony a następnie biorę za rozpracowywanie klawiszologii i menu. Okazało się, że dostęp do najważniejszych funkcji mamy po naciśnięciu klawisza OK -szybko i wygodnie, pod kciukiem.
Mogłem już zmienić np. ISO, tryb AF, pomiar światła, format zapisu itd. Poustawiałem szybko wszystko tak jak lubię, jak akurat było trzeba.
Dla kogoś kto pierwszy raz dostanie ten aparat do ręki i nie zerknie w instrukcję, będzie to spore ułatwienie.
Czas wskoczyć w menu. Oj sporo tam opcji....... ale mimo to daje się przez nie przebrnąć bezboleśnie. Większość opcji jest bardzo czytelna, dla kogoś kto ma jakie takie rozeznanie w tym wszystkim, problemu z znalezieniem tego co potrzebuje nie będzie.
Ok, tak na szybko wszystko poustawiane, czas zrobić pierwsze bardziej sensowne zdjęcia.
Jak zwykle na ofiarę wybrałem moją żonę (zwaną żoną testową......... ;-) ), kilka zdjęć i już jestem zakochany w aparacie i obiektywie..... 45 1.8, po prostu moim zdaniem jest to szkło typu „musisz mieć” w systemie m43.
Ostrość aparat ustawia błyskawicznie. Myślałem, że z obiektywem, który daje małą głębię będzie to trwać dłużej, jak się okazało bardzo się myliłem. Pozytywne zaskoczenie.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Rodzina została postawiona w stan gotowości (najbardziej ze spaceru ucieszył się oczywiście pies).
Ruszyliśmy „w pole”..... i kolejne pozytywne zaskoczenie. Aparat wygodnie się trzyma, choć w przypadku mojej dużej dłoni praktycznie nie ma na nim uchwytu. Jednak zwarta, twarda konstrukcja dała psychiczny komfort dzięki czemu trzymałem aparat odpowiednio mocno (zupełnie nieświadomie) bez stresu, że coś tam zatrzeszczy, ułamie się......... Czegoś takiego nie miałem w przypadku Sony NEX-5N (choć źle nie było) i nie mam w przypadku Panasonica GH2 (ta puszka jest mega delikatna moim zdaniem, te maciupkie plastikowe przełączniczki, brrrrr).
Tak więc dwa palce (wskazujący i środkowy) dociskały aparat od przodu, kciuk od tyłu a pozostałe dwa podtrzymywały go od dołu. Stabilnie, pewnie, bezpiecznie.
Pierwsze zdjęcia testowe w ruchu -tryb ciągłego ustawiania ostrości spisał się moim zdaniem dobrze (4 klatki na sekundę, aż do zapełnienia bufora). Praktycznie wszystkie zdjęcia w serii były ostre, te z mniejszą ostrością zostały zarejestrowane pod sam koniec serii, kiedy moje dziewczyny były już naprawdę blisko ode mnie.
Jeszcze szybkie sprawdzenie, czy aparat nagrywa filmy (nagrywa :-) ) i ruszyliśmy do domu, aby oczyścić kartę pamięci i postanowić co robimy dalej.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Postanowiliśmy pojechać do Manufaktury, by tak kontynuować poznawanie możliwości aparatu i testować go dalej. W Manufakturze mogłem sprawdzić jak aparat zachowuje się w świetle mieszanym, także przy gorszym oświetleniu.
System ustawiania ostrości ponownie pozytywnie mnie zaskoczył -nie zwolnił, a jego precyzja nadal była bardzo wysoka.

Aparat miałem już w rękach od około dwóch godzin, więc pierwsze emocje opadły. Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na jedną niezbyt dobrą rzecz. Aby widzieć na LCD aparatu poprawne kolory, trzeba patrzeć na niego praktycznie na wprost. Kiedy patrzymy pod kątem, kolory stają się zielonkawo-niebieskie. Nie ważne czy z boków, z góry czy z dołu, wszystko „idzie” w niebiesko-zielony i już. Nie jest to taki problem jak w LCD TN, gdzie robił się nam np. negatyw, tylko pojawia się to dziwne zabarwienie.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Kolejne testy dotyczyły trybu filmowego. Ustawiłem najlepszy dostępny tryb czyli FullHD Fine (niestety tylko 30 klatek na sekundę......... szkoda, że zabrakło choćby trybu 25fps) i zabrałem się za rejestrowanie sekwencji filmowej.
Aparat (nadal wyposażony w obiektyw 45 1.8 ) ustawiał ostrość szybko i dokładnie. Nie widać było zbytnich przeostrzeń (czyli nie szukał ostrości na zasadzie, do przodu, do przodu, do przodu, oj -do tyłu, bo wcześniej było najostrzej), dochodził do momentu gdzie ostrość była maksymalna i tam się zatrzymywał. Duży plus. Niestety to, że aparat ustawiał ostrość szybko nie koniecznie oznacza, że wygląda to ładnie. Bo było po prostu........... za szybko. Taki sam problem ma Panasonic GH2 (o Sony z nieruchomym lustrem nie wspominając). Zryw i ostrość ustawiona. Czasem myśli dłużej zanim zacznie ustawiać, ale jak już zacznie to. Zryw i ustawiona.
Zabrakło delikatności, finezji............ szkoda, bo w tej materii konkurencyjny Sony NEX-5N jest dla mnie wzorcowy.
Obraz był bardzo szczegółowy, bogaty w detal, ostry........ można powiedzieć, że nawet zbyt ostry , na szczęście to da się zmienić w opcjach profilu, tak więc nie ma się czym martwić.
Niestety kolejną niepokojącą sprawę dotyczącą filmów dostrzegłem już w domu (widziałem to już po spacerze koło domu, jednak chciałem to potwierdzić dodatkowymi testami).
Podczas ruchu (np. panoramowania) lub podczas zmiany ostrości z planu drugiego na pierwszy widać bardzo duże artefakty (tzw. macroblocking) kompresji.

Przykładowe artefakty powstałe podczas rejestracji sekwencji filmowej w ruchu:





..........po wyostrzeniu i na statycznej scenie filmowy obraz jest bardzo dobrej jakości:




Widać kodek jest tak ustawiony, że cała „para” idzie w statyczne sceny natomiast podczas ruchu pojawiają się nieprzyjemne dla oka artefakty........ Nadal się zastanawiam, czy nie jest to może spowodowane ustawieniem opcji w aparacie. To muszę jeszcze dokładnie sprawdzić, bo przyznam szczerze, że nie mogę sobie wyobrazić, żeby Olympus coś takiego przeoczył i wypuścił firmware aparatu z takim..... błędem.
Tak więc na ostateczny werdykt poczekam jeszcze do czasu zrobienia bardziej dokładnych testów.

Poniżej przykładowy film pokazujący działanie AF Olympusa OM-D E-M5 wraz z 14 1.8:







W Manufakturze zrobiłem serię zdjęć w różnych warunkach oświetleniowych. Przy świetle sztucznym, naturalnym, mieszanym. Wystarczającym aby zrobić nieporuszone zdjęcie przy f1.8 i ISO200 oraz takim, które wymusiło ustawienie ISO800.

Paczka RAWów do pobrania i samodzielnego wywołania :-)


I tak upłynął pierwszy dzień z Olympusem OM-D E-M5 :-) Jutro sprawdzę wysokie ISO oraz rozpiętość tonalną. Nie mogę się już doczekać :-)


Olympus OM-D E-M5 -dzień drugi i trzeci.

Korzystając z okazji jaką była wizyta u rodziców zrobiłem serię testowych zdjęć, dzięki którym chciałem sprawdzić jakie możliwości daje nowa matryca E-M5 w kwestii wyciągania szczegółów z mocno niedoświetlonych części kadru.
Aby móc porównać matrycę nowego Olympusa do innego aparatu, użyłem Panasonica GH2, którym wykonałem serię zdjęć na tych samych ustawieniach. Test polegał na niedoświetleniu pewnych fragmentów zdjęcia, a następnie wyciągnięciu szczegółów z tych niedoświetlonych zdjęć podczas wywoływania RAWa.
Dzięki pomocy forumowego kolegi Bodzip, który pomógł mi wywołać RAWy w programie Raw Therapee, przedstawiam wam poniżej wyniki agresywnego odtwarzania szczegółów z cieni.
Moim zdaniem matryca zastosowana w E-M5 pozwala na o wiele bardziej elastyczną obróbkę niż to co w tym temacie oferuje GH2.

Olympus OM-D E-M5 crop 1:1




Panasonic GH2 crop 1:1




Pełna rozdzielczość z E-M5
Pełna rozdzielczość z GH2
Pliko ORF (RAW) z obu aparatów

Kolejnego dnia testów E-M5 było spokojniej. No i ciszej..... znacznie ciszej.
Dzięki tej ciszy usłyszałem delikatny szum, który wydobywał się z nowego Olympusa. Tak jakby pracował w nim malutki wiatraczek i chłodził podzespoły.
Oczywiście nie był to wiatraczek, tylko działająca stabilizacja. Co ciekawe nawet jak w menu aparatu ją wyłączyłem, to nadal słychać było ten szum....
Po przełączeniu aparatu w tryb filmowania (na pokrętle) szum wyraźnie przycichł. Jednak nie do końca i muszę ze smutkiem stwierdzić, że słychać go na nagraniu.

No trudno, skoro mamy stabilizację, to warto sprawdzić jak się spisuje podczas filmowania.
Przyznam, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony wynikami. Aparat trzymałem w rękach (hmmm..... tzw. tryb „zombie”) a rejestrowany obraz był prawie tak miły w odbiorze jak z użyciem prostego flycama. Bardzo dobrze działał też system automatycznego ustawiania ostrości. Poniżej mały przykład.





Do filmów wrócę niebawem, wtedy też udostępnię porównanie jakości nagrywanego materiału (na niskim i wysokim ISO) z GH2.

Wizyta na Okęciu zaowocowała zrobieniem serii zdjęć startujących samolotów -aparat spisał się wyśmienicie, co akurat wcale mnie nie zdziwiło.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8





Także fotografując wewnątrz terminala jak i na zewnątrz nie napotkałem na żadne trudności -w znacznym stopniu pomógł w tym doskonały obiektyw 12/2.0. Przyznam, że po tych kilku dniach używania tego obiektywu, chcę go chyba nawet bardziej od 45 1.8.......

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Niebawem kolejne wrażenia z testów. Mam nadzieję, że trochę bardziej dynamiczne :-)

powered by Ownlog.com