Zapraszam na forum :-)
Link 15.04.2013 :: 20:13 Komentuj (0)

Zapraszam na moje forum -testy, poradniki, informacje związane z foto i video :-)

Fatman73 Forum <----- tu klikamy ;-)



Nowy adres mojego Fotobloga.
Link 25.01.2013 :: 12:56 Komentuj (0)

Serdecznie zapraszam :-)

Fatman73 Fotoblog

Nowe zdjęcia, nowe testy i poradniki :-)

Filmujemy Nikonem -walka z szumem.
Link 13.01.2013 :: 15:24 Komentuj (0)

Jeśli chodzi o filmowanie za pomocą lustrzanki to firma Nikon niestety nas nie rozpieszcza.
Mimo iż Nikon jest pionierem w tej dziedzinie (pierwsza filmująca lustrzanka dostępna na rynku to D90) to dopiero ostatnie modele (D4, D800, D600 i D5200) dają bardziej zaawansowane możliwości.
Zazwyczaj amatorsko filmującym za pomocą Nikonów najbardziej zależy na sprawnym działaniu systemu automatycznego ustawiania ostrości. Pomimo tego, że w najnowszych modelach, funkcja ta działa zauważalnie lepiej niż w wcześniejszych (np. D5100, D7000) to moim zdaniem nadal efekty jej pracy są po prostu kiepskie.
Drugą istotną sprawą, na którą zwracają uwagę użytkownicy jest filmowanie w słabych warunkach oświetleniowych, czyli z użyciem wysokiego ISO.
Pod tym względem Nikon także wypada dosyć słabo (nie licząc najwyższych modeli czyli D3s i D4).
Jednak w tym przypadku mamy możliwość aby w pewnym stopniu zmniejszyć zaszumienie naszego materiału filmowego.
Z pomocą przyjdą nam odpowiednio przygotowane profile, które możemy dobierać w zależności do aktualnych potrzeb.

Cała tajemnica polega na właściwym dobraniu parametrów wyostrzania, kontrastu, balansu bieli oraz nasycenia kolorów.
Zwiększając kontrast jednocześnie zmniejszamy rozpiętość tonalną, dzięki czemu np. w cieniach otrzymujemy głębsze czernie. A właśnie w ciemnych partiach obrazu (czerniach) najbardziej dokuczliwy jest kolorowy szum (mocno widoczny powyżej ISO 3200). Oczywiście nie ma róży bez kolców, zmniejszając rozpiętość tonalną tracimy na zarejestrowanym obrazie szczegóły w cieniach oraz światłach. Coś za coś.
Zwiększając kontrast powodujemy także niezbyt miłe dla oka zwiększenie nasycenia kolorów, dlatego warto w profilu przeznaczonym do filmowania w wysokim ISO, zmniejszyć parametr odpowiadający za to.

Poniżej przykłady filmu (klatki z filmu) zarejestrowanego przy ISO 6400, ale za pomocą różnych profili, porównujący wpływ na zaszumienie obrazu przez odpowiednie dobranie parametrów nasycenia koloru oraz kontrastu (zwiększenie kontrastu dające „obcięcie” czerni):



Kolejnym parametrem poprawiającym wygląd rejestrowanego obrazu jest ten odpowiadający za jego ostrość. Zmniejszenie wartości parametru delikatnie wpływa na zmniejszenie poziomu szumu, oraz zmniejsza nieprzyjemny dla oka efekt aliasingu (wynikający z metody skalowania obrazu jaka została zastosowana w większości obecnych na rynku Nikonów).

Pozostała ostatnia opcja wpływająca w pewnym stopniu na ilość widocznego szumu na rejestrowanym obrazie. Jest nim balans bieli.
Odpowiednio dobierając ten parametr, jesteśmy w stanie nawet mocno zredukować zaszumienie. W miarę możliwości musimy się starać aby temperatura barwowa naszego materiału nie była zbyt zimna, bo im będzie zimniejsze światło na naszej filmowanej w wysokim ISO scenie, tym więcej w czerniach zobaczymy niebieskich ciapek/kropek.

Na końcu tego tekstu, znajdziecie linki do wszystkich stworzonych przeze mnie profili czyli:

Film_Flat, który nadaje się do filmowania w normalnych warunkach, występujących najczęściej, przydatny jeśli nie będziemy musieli zbytnio obrabiać zarejestrowanego materiału.

Film_UltraFlat, dzięki zmniejszonemu kontrastowi zachowujący jak najwięcej detalu w cieniach oraz światłach, dający dużą swobodę w późniejszej obróbce, takiej jak np. edycja koloru. Nie nadaje się do pracy w ISO wyższym niż 1250.

Film_HighISO(3200), dający duży poziom detalu wraz z niskim szumem przy filmowaniu w czułościach od ISO 1600 do ISO 4000.

Film_HighISO(6400), dzięki któremu filmując w ISO od 5000 do 6400 (i ciut więcej...) nie powinniśmy widzieć zbyt dużej ilości kolorowych (głównie niebieskich) paciek/kropek, szczególnie dotkliwie widocznych zazwyczaj na ciemnych (czarnych) powierzchniach.

Poniżej przykłady filmu (klatki z filmu) zarejestrowanego przy pomocy różnych profili.



Pełny rozmiar (1920x1080)




Pełny rozmiar (1920x1080)




Pełny rozmiar (1920x1080)




Pełny rozmiar (1920x1080)




Link do oryginalnej wersji filmu


Profile do ściągnięcia i wgrania do aparatu (rozpakowujemy archiwum na kartę do głównego katalogu i za pomocą opcji w manu aparatu, wgrywamy je do pamięci). Profile sprawdziłem w działaniu z Nikonami D800 oraz D600.

Profile_Film

Nikon D600 vs Nikon D800
Link 19.09.2012 :: 23:05 Komentuj (1)

Przyznam, że Nikon D600 pierwsze wrażenie zrobił na mnie bardzo pozytywne. Uchwyt jak w D7000 (pod względem wielkości/głębokości), ale ze względu na bardziej "lepką" gumę, trzyma się go pewniej. Niebawem napiszę więcej o tej puszce, na razie zapraszam do zaciągnięcia paczki NEFów z tego aparatu.

Paczuszka z NEFami z D600: D600 NEF
Paczuszka z NEFami z D800: ---niebawem---

Wywołane JPGi (CNX2 całkowicie wyłączona redukcja szumu) z D600 i D800 przy ISO 3200, 6400, 12800, 25600: D600vsD800 JPG (CNX2) -miłego zaciągania ;-)



Justyna i Michał
Link 11.07.2012 :: 19:20 Komentuj (0)
















































Legendarny D800
Link 03.07.2012 :: 18:51 Komentuj (6)

D800 jest po prostu fantastyczny. Ma rewelacyjnie działający system AF, wygodnie się go używa, a obraz jaki za jego pomocą można otrzymać jest po prostu rewelacyjny i zostawia daleko w tyle dotychczasowych czempionów takich jak D3/D700 a nawet w pewnych aspektach D3x i D3s.
W moim egzemplarzu nie stwierdziłem dotychczas żadnej wady, AF spisuje się idealnie na każdym czujniku, nie zaobserwowałem u siebie słynnego już problemu „asymmetric focusing issue” objawiającego się nietrafionymi z ostrością zdjęciami, wykonanymi z użyciem jednego z lewych czujników AF. To moje pierwsze body Nikona, gdzie nie musiałem w ogóle włączać opcji kalibrowania obiektywów. Wszystkie trafiają w punkt bez kalibracji.
Dlatego po przeczytaniu tej recenzji zaczniecie się zastanawiać co ze mną jest nie tak, skoro w tym tekście głównie narzekam ?

:-)





Body. Uchwyt i ergonomia.

Aparat jest dość duży i ciężki, więc jeśli jesteś małą dziewczynką, to jest to body zdecydowanie nie dla ciebie.
Producent postanowił zaskoczyć swoich klientów i pozamieniał miejscami pewne przyciski na body (w stosunku do wcześniejszych modeli). Zwłaszcza posiadacze modelu D700 mogą dostać białej gorączki podczas pracy z D800 (szczególnie jeśli będą tych aparatów używać na przemian), bo podczas zmiany ISO z przyzwyczajenia będą naciskać guzik, który odpowiada teraz za baracketing, a kiedy zechcą powiększyć wykonane zdjęcie, niestety zrobią coś odwrotnego, czyli pomniejszą je.
Zastanawiam się, czy ta zmiana położenia przycisków to tak dla jaj, czy ma to jakiś głębszy sens ?
Mnie osobiście D800 trzyma się dosyć wygodnie, co nie zmienia faktu, że D700 trzymało się wygodniej. A takiego D3 to już w ogóle........
Nadal nie wiem po cholerę w modelu D800 producent zastosował wajchę do zmiany trybu pracy LV z filmowania na zdjęcia, skoro dał nam dwa niezależne spusty. Jeden do włączenia rejestrowania filmu, a drugi klasycznie do robienia zdjęć. No ale taka wajcha fajnie wygląda.......... więc może dlatego ?

Menu.

Nowe ikonki :-) Takie ładniejsze. Na szczęście nie ma większych zmian i jak się już zna jakiegoś Nikona to można „na ślepo” wciskać przyciski, żeby dostać się do odpowiedniej opcji.

Autoiso.

Dodano możliwość włączenia automatycznej korekcji minimalnego progu czasu naświetlania wraz z wzrostem ogniskowej. Nareszcie :-) Teraz jest dużo wygodniej.

Filmowanie i tryb LV.

Jeśli chodzi o filmowanie to ja już niestety straciłem nadzieję, że będzie dobrze. Przynajmniej jeśli chodzi o jedną konkretną niedogodność, która towarzyszy nam od czasu pojawienia się na rynku pierwszej filmującej lustrzanki Nikona. Chodzi mi o pracę światłomierza podczas filmowania, w trybie priorytetu przysłony. Niestety działa on tak samo jak przy zdjęciach, co objawia się bardzo dużą czułością na zmiany jasności filmowanej sceny. Dzięki czemu, zarejestrowany obraz, w pewnych sytuacjach co chwilę zmienia swoją jasność -jaśniej, ciemniej, jaśniej, ciemniej....... nasz mózg zostaje zaatakowany przez „zajebistą oczojebność”. Bardzo nieprzyjemny efekt, który praktycznie zmusza nas do korzystania z pełnej manualnej kontroli ekspozycji, lub po prostu blokowania ekspozycji. Nie można „iść na łatwiznę”. Trzeba się starać, nie ważne czy materiał rejestrujecie dla wymagającego klienta, czy dla siebie „u cioci na imieninach”.
Może inżynierowie Nikona tego nie widzą...... może po prostu o tym nie wiedzą ? Trochę to dziwne, bo konkurencja dawno sobie z tym poradziła, wprowadzając odpowiednią bezwładność pracy światłomierza, podczas trybu rejestrowania filmu.
Czy ktoś z może napisać do firmy Nikon info o tym problemie, tak aby ich nie urazić (bo jeszcze się obrażą i zignorują) i jednocześnie poinformować, że po tych kilku latach naprawdę fajnie by było w końcu się tym zająć ? Proszę....... W końcu nawet producenci niektórych smartfonów sobie z tym poradzili......
AF w trybie LV ponownie delikatnie przyspieszył. To miłe. Tryb AF-F czyli ciągłe ustawianie ostrości podczas filmowania (z możliwością śledzenia obiektu oraz detekcji twarzy) działa mniej kompulsywnie (nie sprawdza co chwilę, czy nadal jest najostrzej jak można w danym miejscu, tylko czeka na wyraźną zmianę miejsca kadru/ostrzenia). Niestety pomimo tej poprawy tryb AF-F nadal jest beznadziejny i nie warto go używać.
Jeśli ktoś z was wpadnie na pomysł robienia serii zdjęć w trybie LV, to podczas ich wykonywania będzie widział dokładnie to co na poniższym przykładzie.





Tak, tak -to nie jest błąd, widać dokładnie nic, czyli czarny ekran. Długo. Cholernie długo. Za długo, nawet po wykonaniu tylko jednego zdjęcia w trybie LV.

Wracając do filmów. Jeśli ocenić jakość rejestrowanego przez Nikona D800 materiału (rozdzielczość, detal, kolor, DR, szumy, artefakty), to jest on lepszy od tego co oferuje Canon 5D Mk II, do niedawna uznawany przez miliony much za najlepszy vDSLR na rynku. A jak wiemy miliony much nie mogą się mylić.





Wyświetlacz LCD.

W modelu D800 firma Nikon postanowiła postawić na ekologię, która zwykle kojarzona jest z kolorem zielonym. Dlatego świat oglądany przez monitor LCD aparatu Nikon D800 jest ekologicznie lekko zielonkawy. Wielu użytkowników było tym zdziwionych, część nawet bezczelnie uznała to za wadę. Firma Nikon jednak szybko zareagowała i wystosowała odpowiednie info, dla wszystkich tych nienawistników. Okazało się, że to co widzieliśmy na LCD dotychczasowych modeli aparatów firmy Nikon było złe, tj. niewłaściwie pokazywało kolory. Dopiero od D800 jest dobrze. Co prawda przez te kilka lat istnienia cyfrowych Nikonów z wyświetlaczami LCD, właściwie nikomu nie przeszkadzała ich kolorystyka i w zasadzie każdy z użytkowników twierdził, że przekazują one w miarę wiernie kolory rzeczywistego świata. Dopiero od pojawienia się D800, użytkownicy zaczęli marudzić, że coś jest nie tak, jednak jak widać firma Nikon uznała, że użytkownicy się mylą i nie powinni wierzyć własnym oczom.
Moje oczy jak się okazało też kłamią, to co widzę w realnym świecie jest dużo mniej zielone od tego co widzę potem na monitorze LCD aparatu D800. Cóż trudno, skoro Nikon twierdzi, że tak jest dobrze a prawda jest inna, to tym gorzej dla prawdy.

Wizjer.

Duży i jasny. Pokrywa około 100% kadru w trybie FX, pomimo zastosowania systemu czyszczenia matrycy. Pewno zastanawiacie się co ma system czyszczenie matrycy do wizjera ? Ano ma bardzo dużo, przynajmniej jeśli wierzyć firmie Nikon.
Przypomnę -kiedy pojawił się Nikon D700, dało się usłyszeć jęki zawiedzionych użytkowników, że wizjer w tym aparacie nie pokrywa 100% kadru, tylko około 95%. Firma Nikon twierdziła wtedy, że nie da się zrobić wizjera pokrywającego 100% kadru jeśli jednocześnie zamontowany jest układ czyszczenia matrycy, właśnie ze względu na zastosowanie tego układu. Nie da się i koniec.
Po kilku latach jednak ta sztuka się udała. W D800.
Drogi Nikonie -użytkownicy pamiętają :) (co prawda nie wszyscy, ale jest kilku upierdliwców).
Pod wizjerem znajduje się malutki wyświetlacz LCD, który w ekologicznym kolorze wyświetla nam podstawowe informacje. Czasem widać tylko połowę tych informacji. Zapytacie kiedy i jaką połowę ? Wtedy jak nie dociśniecie oka mocno do wizjera i popatrzycie w niego troszkę pod kątem z góry. Wtedy wizjer zasłoni wam od góry mniej więcej połowę tego wyświetlacza LCD. Widać to na poniższym zdjęciu (w D3 czegoś takiego nie było).





Może nie jest to problem, ale mój mózg szybko stwierdził, że jest to niepokojące i denerwujące. Ciekawe jak na to zareagują wasze mózgi ?

AF.

Szybki i sprawny. Widać wyraźną poprawę w stosunku do poprzedników czyli D3/D700, zwłaszcza w słabym świetle. Tryb AF-C też żwawiej i celniej działa.
Rozłożenie punktów AF w kadrze jest takie samo jak w starszych braciach (D3/D700) czyli „średnio fajne”.
Kiedy pojawił się D3, dało się słyszeć marudzenie części niewdzięcznych użytkowników, którzy głośno (co za tupet) narzekali na zbytnie skoncentrowanie punktów AF w centrum kadru.
Owi jęczący użytkownicy chcieli żeby czujniki AF znajdowały się także na skrajach kadru, po bokach.
Jakakolwiek jest przyczyna tego, że czujników AF tam nie ma (np. trudności konstrukcyjne), firma Nikon ma swoje wyjaśnienie dlaczego tak samo rozmieściła je w D800.
Podobno tak chcieli właśnie...................... użytkownicy :-)
Cóż, dzięki temu utwierdziłem się w tym co podejrzewałem od pewnego czasu, jestem z innego wymiaru/świata, bo w moim wymiarze/świecie to właśnie większość użytkowników chciała „rozwalenia” czujników AF po cały kadrze. No a widać w waszym chcieli żeby było tak jak w D3, czyli wszystko pośrodku :-) Fajnie macie w tym wymiarze/świecie, firma Nikon słucha waszych próśb i spostrzeżeń :-)









36Mpix 14bitowej rozkoszy, przyprawionej doskonałej jakości wysokim ISO.

Obraz jaki wypluwa z siebie D800 jest piękny. Jest rewelacyjny. Jest cudowny. JEST FANTASTYCZNY !!!!!!!!!!
Dzięki ogromnej rozdzielczości, jeśli zajdzie taka potrzeba, możemy sobie dowolnie wycinać fragmenty, a to co pozostanie i tak będzie miało wystarczającą rozdzielczość. Poniżej przykład wycięcia obszaru 12Mpix z tych 36Mpix, które oferuje D800.





Niesamowite prawda ? :-)

Wysokie ISO to nie problem dla D800. Nie tylko pod względem ilości szumu, ale też innych „przeszkadzaczy” takich jak banding, mocny spadek DR, desaturacja. W D800 nie ma z tym problemu, banding praktycznie nie istnieje (dopiero na ekstremalnie wysokich ISO, podczas silnego wyciągania z cieni można go uzyskać), kolory są nasycone, czernie czarne.

D700, ISO 25600, bardzo widoczny banding




D800, ISO 25600, brak bandingu




Jeśli zechcemy porównywać obraz z D700/D3 i D800 w 1:1, czyli ich maksymalnych rozdzielczościach, to szum do ISO 6400 wypada bardzo podobnie. Od ISO 12800 do 25600 widać przewagę D800. Jednak 36Mpix daje pewną przewagę, bo nie zawsze potrzebujemy zdjęcia w tak dużej rozdzielczości. Dlatego przykładowo zdjęcie zrobione za pomocą D800 przy ISO 6400, możemy delikatnie odszumić za pomocą wywoływarki RAW (np. ACR -wartość luminancja na 20%) i zredukować rozdzielczość do 12Mpix, co dodatkowo zmniejsza jego zaszumienie. Otrzymujemy wtedy taki sam poziom szumu jak na zdjęciu z D700/D3 zrobionym na ISO 1600.
2EV różnicy :-)





Podobnie jest z zdjęciami z ISO 25600. Delikatna obróbka i wygląda jak to z D700/D3 zrobione na ISO 6400. Z tym, że bez ewentualnego bandingu, często lepszą ostrością/detalem, lepszym kolorem.





Przy okazji testów odkryłem bardzo ciekawą rzecz, związaną z używaniem wysokiego ISO w D800.
Przy ciemnej scenerii i mocno kontrastowej scenie, lepiej zrobić zdjęcie w najwyższym ISO (nawet 25600) niż w niższym (w moim teście użyłem 16000) i wyciągać cienie w górę. Na najwyższym ISO w jasnych partiach mamy przepał, który w pewnym stopniu można odzyskać (czasem całkowicie oczywiście), a w cieniach mamy poprawny (no prawie :) ) kolor, widać także detal. Przy zdjęciu w niższym ISO, miejsca najjaśniejsze są ok (oczywiście jak "poprawnie" naświetlimy), niestety wyciąganie cieni daje fatalny efekt -fiolet, znacznie większe zaszumienie oraz miejscami banding. Nie muszę wspominać, że detal też jest znacznie mniejszy.....
Poniżej dwa przykłady.

ISO 25600




ISO 16000, Filllight 30%




Podsumowując, pomimo pewnych upierdliwości, które opisałem, Nikon D800 to najlepszy aparat tej firmy jaki mam przyjemność używać. Jestem niesamowicie z niego zadowolony i jeśli tylko was na niego stać, to nie zastanawiajcie się długo, tylko kupujcie. Jesteście tego warci :-)





[AKTUALIZACJA 07.07.2012]

Dzisiaj miałem okazję zrobić szybkie porównanie jakości rejestrowanych filmów, pomiędzy aparatami Panasonic GH2 (zmodyfikowany firmware, 50Mbps) a Nikon D800.
Główne parametry w obu aparatach ustawiłem te same (pełny manual, przysłona f5.0). Automatyce zostawiłem jedynie dobór WB (profile (kontrast, kolor) starałem się ustawić możliwie zbliżone do siebie, niestety nie było to wcale łatwe).
Przyznam, że wyniki bardzo mnie zaskoczyły. Obraz zarejestrowany za pomocą Nikona D800 okazał się bardziej szczegółowy i ostry. Widać także większą rozpiętość tonalną (choć kontrast w Nikonie nie był ustawiony na minimum, w przeciwieństwie do Panasonica).
Najbardziej zaskoczyła mnie widoczna większa kompresja w przypadku materiału z GH2 (hack Cake v2.1 -średni bitrate nagrania 47Mbps) w stosunku do D800 (bitrate maksymalny około 26Mbps). W jednym i drugim aparacie podczas kompresji zastosowano B-Frames.

Oczywiście na materiale z D800 dało się czasem zauważyć morę oraz aliasing, jednak te artefakty nie były tak dokuczliwe jak by się było można spodziewać.
Poniżej kilka przykładowych wycinków (100% crop) z porównawczego filmu, oraz całe kadry. Film postaram się niebawem zamieścić w oryginalnej wersji.













Kadr FHD filmu z porównania GH2 z D800-1
Kadr FHD filmu z porównania GH2 z D800-2
Kadr FHD filmu z porównania GH2 z D800-3
Kadr FHD filmu z porównania GH2 z D800-4







Olympus OM-D E-M5 -dzień pierwszy, drugi i trzeci
Link 04.04.2012 :: 21:27 Komentuj (9)

Dzięki uprzejmości firmy Olympus Polska oraz Olympusclub.pl dostałem do testów najnowszego Olympusa OM-D E-M5 z kompletem obiektywów oraz lampą błyskową.
Przyznam szczerze, że jako zagorzały fan bezlusterkowców nie mogłem się doczekać przesyłki.

W końcu dotarła i jeszcze zanim ją otworzyłem poprawił mi się humor, wystarczyło że zobaczyłem paczkę. Była po prostu bardzo mała. A wiedziałem, że jest w niej aparat, trzy obiektywy, ładowarka i lampa błyskowa :-) Tyle dobra w tak małej paczuszce.....

Bardzo szybko zabrałem się za wypakowywanie. Pierwszy był Olympus 45 1.8 -przecudnej piękności małe szkiełko. Tuż za nim Olympus 12/2.0, podobny do poprzedniego obiektywu, ale bardziej „przybajerzony” z wyglądu. Przyszedł czas na lampę -malutka ;-) Ładowarka była szara, aż dziwne że zapamiętałem, bo wzrokiem przebijałem już opakowanie w którym znajdował się aparat z podłączonym ostatnim obiektywem, czyli Olympusem 12-50 3.5-6.3 EZ.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Jest........ wreszcie trzymam w rękach najnowsze „dziecko” Olympusa. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Konstrukcja solidna, zwarta. W dotyku czuć zimno, które kojarzy się z solidnym, metalowym korpusem.
Moja niecierpliwa natura dała znać o sobie i zanim włożyłem kartę pamięci, aparat był już włączony. Obraz na monitorze był bardzo czytelny jednak szybko sprawdziłem wizjer -jest jeszcze lepiej !!!! Obraz w wizjerze jest jasny, czytelny i bardzo kontrastowy (to pierwsze na co zwróciłem uwagę -w porównaniu do wizjera z Panasonica GH2 jest o wiele lepiej pod tym względem). Nie widać pojedynczych pikseli. Wyświetlany obraz jest bardzo płynny, kolory żywe.
No dobra, czas załadować kartę pamięci i sprawdzić czy w ogóle robi zdjęcia.
Naciskam spust.......... robi zdjęcia :-) Dźwięk jest przyjemny, takie delikatne (ciche) chrupnięcie :-)

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Szybko przestawiam się na priorytet przysłony a następnie biorę za rozpracowywanie klawiszologii i menu. Okazało się, że dostęp do najważniejszych funkcji mamy po naciśnięciu klawisza OK -szybko i wygodnie, pod kciukiem.
Mogłem już zmienić np. ISO, tryb AF, pomiar światła, format zapisu itd. Poustawiałem szybko wszystko tak jak lubię, jak akurat było trzeba.
Dla kogoś kto pierwszy raz dostanie ten aparat do ręki i nie zerknie w instrukcję, będzie to spore ułatwienie.
Czas wskoczyć w menu. Oj sporo tam opcji....... ale mimo to daje się przez nie przebrnąć bezboleśnie. Większość opcji jest bardzo czytelna, dla kogoś kto ma jakie takie rozeznanie w tym wszystkim, problemu z znalezieniem tego co potrzebuje nie będzie.
Ok, tak na szybko wszystko poustawiane, czas zrobić pierwsze bardziej sensowne zdjęcia.
Jak zwykle na ofiarę wybrałem moją żonę (zwaną żoną testową......... ;-) ), kilka zdjęć i już jestem zakochany w aparacie i obiektywie..... 45 1.8, po prostu moim zdaniem jest to szkło typu „musisz mieć” w systemie m43.
Ostrość aparat ustawia błyskawicznie. Myślałem, że z obiektywem, który daje małą głębię będzie to trwać dłużej, jak się okazało bardzo się myliłem. Pozytywne zaskoczenie.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Rodzina została postawiona w stan gotowości (najbardziej ze spaceru ucieszył się oczywiście pies).
Ruszyliśmy „w pole”..... i kolejne pozytywne zaskoczenie. Aparat wygodnie się trzyma, choć w przypadku mojej dużej dłoni praktycznie nie ma na nim uchwytu. Jednak zwarta, twarda konstrukcja dała psychiczny komfort dzięki czemu trzymałem aparat odpowiednio mocno (zupełnie nieświadomie) bez stresu, że coś tam zatrzeszczy, ułamie się......... Czegoś takiego nie miałem w przypadku Sony NEX-5N (choć źle nie było) i nie mam w przypadku Panasonica GH2 (ta puszka jest mega delikatna moim zdaniem, te maciupkie plastikowe przełączniczki, brrrrr).
Tak więc dwa palce (wskazujący i środkowy) dociskały aparat od przodu, kciuk od tyłu a pozostałe dwa podtrzymywały go od dołu. Stabilnie, pewnie, bezpiecznie.
Pierwsze zdjęcia testowe w ruchu -tryb ciągłego ustawiania ostrości spisał się moim zdaniem dobrze (4 klatki na sekundę, aż do zapełnienia bufora). Praktycznie wszystkie zdjęcia w serii były ostre, te z mniejszą ostrością zostały zarejestrowane pod sam koniec serii, kiedy moje dziewczyny były już naprawdę blisko ode mnie.
Jeszcze szybkie sprawdzenie, czy aparat nagrywa filmy (nagrywa :-) ) i ruszyliśmy do domu, aby oczyścić kartę pamięci i postanowić co robimy dalej.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Postanowiliśmy pojechać do Manufaktury, by tak kontynuować poznawanie możliwości aparatu i testować go dalej. W Manufakturze mogłem sprawdzić jak aparat zachowuje się w świetle mieszanym, także przy gorszym oświetleniu.
System ustawiania ostrości ponownie pozytywnie mnie zaskoczył -nie zwolnił, a jego precyzja nadal była bardzo wysoka.

Aparat miałem już w rękach od około dwóch godzin, więc pierwsze emocje opadły. Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na jedną niezbyt dobrą rzecz. Aby widzieć na LCD aparatu poprawne kolory, trzeba patrzeć na niego praktycznie na wprost. Kiedy patrzymy pod kątem, kolory stają się zielonkawo-niebieskie. Nie ważne czy z boków, z góry czy z dołu, wszystko „idzie” w niebiesko-zielony i już. Nie jest to taki problem jak w LCD TN, gdzie robił się nam np. negatyw, tylko pojawia się to dziwne zabarwienie.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Kolejne testy dotyczyły trybu filmowego. Ustawiłem najlepszy dostępny tryb czyli FullHD Fine (niestety tylko 30 klatek na sekundę......... szkoda, że zabrakło choćby trybu 25fps) i zabrałem się za rejestrowanie sekwencji filmowej.
Aparat (nadal wyposażony w obiektyw 45 1.8 ) ustawiał ostrość szybko i dokładnie. Nie widać było zbytnich przeostrzeń (czyli nie szukał ostrości na zasadzie, do przodu, do przodu, do przodu, oj -do tyłu, bo wcześniej było najostrzej), dochodził do momentu gdzie ostrość była maksymalna i tam się zatrzymywał. Duży plus. Niestety to, że aparat ustawiał ostrość szybko nie koniecznie oznacza, że wygląda to ładnie. Bo było po prostu........... za szybko. Taki sam problem ma Panasonic GH2 (o Sony z nieruchomym lustrem nie wspominając). Zryw i ostrość ustawiona. Czasem myśli dłużej zanim zacznie ustawiać, ale jak już zacznie to. Zryw i ustawiona.
Zabrakło delikatności, finezji............ szkoda, bo w tej materii konkurencyjny Sony NEX-5N jest dla mnie wzorcowy.
Obraz był bardzo szczegółowy, bogaty w detal, ostry........ można powiedzieć, że nawet zbyt ostry , na szczęście to da się zmienić w opcjach profilu, tak więc nie ma się czym martwić.
Niestety kolejną niepokojącą sprawę dotyczącą filmów dostrzegłem już w domu (widziałem to już po spacerze koło domu, jednak chciałem to potwierdzić dodatkowymi testami).
Podczas ruchu (np. panoramowania) lub podczas zmiany ostrości z planu drugiego na pierwszy widać bardzo duże artefakty (tzw. macroblocking) kompresji.

Przykładowe artefakty powstałe podczas rejestracji sekwencji filmowej w ruchu:





..........po wyostrzeniu i na statycznej scenie filmowy obraz jest bardzo dobrej jakości:




Widać kodek jest tak ustawiony, że cała „para” idzie w statyczne sceny natomiast podczas ruchu pojawiają się nieprzyjemne dla oka artefakty........ Nadal się zastanawiam, czy nie jest to może spowodowane ustawieniem opcji w aparacie. To muszę jeszcze dokładnie sprawdzić, bo przyznam szczerze, że nie mogę sobie wyobrazić, żeby Olympus coś takiego przeoczył i wypuścił firmware aparatu z takim..... błędem.
Tak więc na ostateczny werdykt poczekam jeszcze do czasu zrobienia bardziej dokładnych testów.

Poniżej przykładowy film pokazujący działanie AF Olympusa OM-D E-M5 wraz z 14 1.8:







W Manufakturze zrobiłem serię zdjęć w różnych warunkach oświetleniowych. Przy świetle sztucznym, naturalnym, mieszanym. Wystarczającym aby zrobić nieporuszone zdjęcie przy f1.8 i ISO200 oraz takim, które wymusiło ustawienie ISO800.

Paczka RAWów do pobrania i samodzielnego wywołania :-)


I tak upłynął pierwszy dzień z Olympusem OM-D E-M5 :-) Jutro sprawdzę wysokie ISO oraz rozpiętość tonalną. Nie mogę się już doczekać :-)


Olympus OM-D E-M5 -dzień drugi i trzeci.

Korzystając z okazji jaką była wizyta u rodziców zrobiłem serię testowych zdjęć, dzięki którym chciałem sprawdzić jakie możliwości daje nowa matryca E-M5 w kwestii wyciągania szczegółów z mocno niedoświetlonych części kadru.
Aby móc porównać matrycę nowego Olympusa do innego aparatu, użyłem Panasonica GH2, którym wykonałem serię zdjęć na tych samych ustawieniach. Test polegał na niedoświetleniu pewnych fragmentów zdjęcia, a następnie wyciągnięciu szczegółów z tych niedoświetlonych zdjęć podczas wywoływania RAWa.
Dzięki pomocy forumowego kolegi Bodzip, który pomógł mi wywołać RAWy w programie Raw Therapee, przedstawiam wam poniżej wyniki agresywnego odtwarzania szczegółów z cieni.
Moim zdaniem matryca zastosowana w E-M5 pozwala na o wiele bardziej elastyczną obróbkę niż to co w tym temacie oferuje GH2.

Olympus OM-D E-M5 crop 1:1




Panasonic GH2 crop 1:1




Pełna rozdzielczość z E-M5
Pełna rozdzielczość z GH2
Pliko ORF (RAW) z obu aparatów

Kolejnego dnia testów E-M5 było spokojniej. No i ciszej..... znacznie ciszej.
Dzięki tej ciszy usłyszałem delikatny szum, który wydobywał się z nowego Olympusa. Tak jakby pracował w nim malutki wiatraczek i chłodził podzespoły.
Oczywiście nie był to wiatraczek, tylko działająca stabilizacja. Co ciekawe nawet jak w menu aparatu ją wyłączyłem, to nadal słychać było ten szum....
Po przełączeniu aparatu w tryb filmowania (na pokrętle) szum wyraźnie przycichł. Jednak nie do końca i muszę ze smutkiem stwierdzić, że słychać go na nagraniu.

No trudno, skoro mamy stabilizację, to warto sprawdzić jak się spisuje podczas filmowania.
Przyznam, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony wynikami. Aparat trzymałem w rękach (hmmm..... tzw. tryb „zombie”) a rejestrowany obraz był prawie tak miły w odbiorze jak z użyciem prostego flycama. Bardzo dobrze działał też system automatycznego ustawiania ostrości. Poniżej mały przykład.





Do filmów wrócę niebawem, wtedy też udostępnię porównanie jakości nagrywanego materiału (na niskim i wysokim ISO) z GH2.

Wizyta na Okęciu zaowocowała zrobieniem serii zdjęć startujących samolotów -aparat spisał się wyśmienicie, co akurat wcale mnie nie zdziwiło.

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 45 1.8





Także fotografując wewnątrz terminala jak i na zewnątrz nie napotkałem na żadne trudności -w znacznym stopniu pomógł w tym doskonały obiektyw 12/2.0. Przyznam, że po tych kilku dniach używania tego obiektywu, chcę go chyba nawet bardziej od 45 1.8.......

Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0




Olympus OM-D E-M5 + Olympus 12/2.0





Niebawem kolejne wrażenia z testów. Mam nadzieję, że trochę bardziej dynamiczne :-)

Canon 5D Mk III vs Nikon D800 vs Panasonic GH2
Link 03.04.2012 :: 21:46 Komentuj (3)

Kwiecień 2012 rozpoczął się bardzo przyjemnie. Troszkę cieplej, troszkę ładniej. Pączki na krzewach i drzewach, bażanty i zające na polu obok bloku. A w sklepach nowe aparaty :-)
Chyba najbardziej gorące sklepowe premiery to Canon 5D Mk III oraz Nikon D800.

Szczęśliwie się złożyło, że miałem okazję chwilkę dłużej testować tego pierwszego i troszkę tego drugiego. Dzięki czemu powstało małe porównanie......

Parametry puszek są ogólnie znane dlatego nie będę się na ten temat rozpisywać, po prostu jak ktoś będzie chciał poznać konkretne szczegóły podczas czytania tego mini testu, to odsyłam go na strony producentów.

Canon 5D MkIII +Canon 50 1.8



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 24 1.4L



Pełny rozmiar Canon
Pełny rozmiar Nikon (35 1.8DX)
RAWy z obu aparatów (ISO 100)


Zacznę od tego z czym mamy do czynienia najpierw po wyjęciu aparatów z pudełek. Czyli od ogólnego wrażenia na temat uchwytu, ergonomii...

Canon właściwie niewiele zmienia w wyglądzie swoich aparatów serii 5D. Uchwyt w 5D Mk III jest bardzo solidny, materiał odpowiednio szorstki. Aparat trzyma się bardzo pewnie. Dostęp do przycisków nie jest utrudniony, jedyne do czego można się przyczepić to pewne zmiany jeśli chodzi o lokalizację przycisków. Najbardziej odczują je oczywiście wszyscy przyzwyczajenie do obsługi modelu 5D Mk II (zmiana lokalizacji przycisków np. lupka, info). Kwestia przyzwyczajenia do nowego układu i po kłopocie.

Canon 5D MkIII +Canon 50 1.8



Pełny rozmiar


Nikon w przypadku D800 niestety moim zdaniem się nie popisał. Uchwyt jest płytszy, materiał okleiny bardziej śliski. Przy średniej wielkości dłoni, mały palec spada z body. Nikon wyraźnie mówi -idź do sklepu i kup gripa.... No ok, niech i tak będzie.
Filozofia rozkładu klawiszy jest w Nikonie inna -lepsza czy gorsza od tej w Canonie, nie wiem, moim zdaniem to także kwestia przyzwyczajenia. Niemniej dostęp do większości istotnych funkcji w Canonie jest tak zrealizowany, żeby można je było zmienić jedną ręką, w Nikonie potrzebne są do tego obie.
Najbardziej niewygodnie używa się przycisku Mode -tego do zmiany trybów pracy. Trzeba mieć naprawdę długi palec wskazujący, żeby bezproblemowo do niego sięgnąć.
Reszta tak jak w przypadku Canona, niewiele się różni od poprzedniego modelu. To właściwie tylko ewentualne dopieszczenie wszystkiego.

Tak czy inaczej -Canona 5D Mk III trzyma się pewniej i wygodniej od Nikona D800. Przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Akumulatory naładowane, karty pamięci puste. Czas zabrać się za testy :-)
Oczywiście na początku to co chyba wszystkich najbardziej ciekawi -jak aparaty wypadną pod względem szumu na wysokich czułościach ? Który z nich da obraz o lepszej jakości, czy aż 36Mpix w Nikonie będzie dla niego problemem jeśli chodzi o konkurencyjność w stosunku do Canona ?
Teoretycznie Canon powinien wypaść pod tym względem dużo lepiej. Jak jednak jest naprawdę ?

Testy porównawcze zostały przeprowadzone ze statywów, przy takich samych parametrach i możliwie podobnych obiektywach. W przypadku 5D Mk III był to Canon 50 1.8, w przypadku D800 użyty został Nikkor 50 1.4G. Oba obiektywy zostały przymknięte do f2.8. Ostrość została ustawiona i obiektywy zostały przełączone w tryb manualnego ustawiania ostrości.

Wykonaliśmy (wraz z moim kolegą Adamem Kozłowskim -właścicielem D800) serię zdjęć dla ISO: 3200, 6400, 12800 i 25600. Poniżej wycinki z Canona i Nikona.
Moim zdaniem oba aparaty idą łeb w łeb. Przy najwyższych czułościach czyli 12800 i 25600 wydaje się, że szum z Canona jest minimalnie drobniejszy, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się przykładom, widać, że w innych miejscach kadru sytuacja się odwraca -to Nikon ma drobniejszy szum.
Wychodzi na to, że pomimo sporo większej matrycy w D800, większemu upakowaniu pikseli na tej samej powierzchni, Nikon daje radę w konfrontacji z Canonem 5D Mk III.

Scena testowa




Crop 1:1 z Canona:




Crop 1:1 z Nikona:




Crop 1:1 z Nikona bo delikatnej redukcji szumu i przeskalowaniu do 22Mpix:





Skoro szum jest właściwie taki sam, to niezaprzeczalną zaletą większej matrycy będzie większa elastyczność w przypadku ewentualnej obróbki. Obraz w ISO25600 z 36Mpix, z D800 po delikatnej redukcji szumu (w ACR, luminancja ustawiona na 15%) i przeskalowaniu do 22Mpix wygląda na mniej zaszumiony, bardziej detaliczny i ostrzejszy od tego z 5D Mk III zrobionego przy tych samych parametrach.


RAWy z 5D Mk III oraz D800 wykonane w teście ISO 3200. 6400. 12800 i 25600:

5D MkIII
D800 część 1
D800 część 2


A jak wygląda sprawa z ewentualnym wyciaganiem szczegółów z cieni ? W przypadku tego testu niestety nie mogłem skorzystać z D800, dlatego 5D Mk III porównałem z staruszkiem Nikonem D3.
W obu aparatach ustawiłem te same parametry 1/160s, f1.8 i ISO100. Pozwoliło to wykonać zdjęcie tak aby nie przepalić widoku z okna, znajdującego się na fotografowanej scenie. Niestety oznaczało to bardzo mocne niedoświetlenie pozostałej części kadru.
Obróbka polegała na użyciu opcji FillLight w ACR, aby uzyskać szczegóły w cieniach. Parametr ustawiłem na maksymalną wartość (czyli 100) i przyznam, że jeszcze trochę zabrakło.

Scena testowa












Pełny rozmiar:

Canon:

Nikon:

RAWy do pobrania:

W tym teście jak widać Canon 5D Mk III poległ. Wyszedł paskudny banding (w Nikonie także, jednak o wiele mniejszy i na mniejszej powierzchni kadru) oraz nieprzyjemny kolorowy szum.
Oczywiście zapewne wielu z Was zada pytanie -po co robić w ogóle takie testy, skoro podczas normalnego fotografowania wystarczy poprawnie naświetlić kadr, aby nie trzeba było tak ekstremalnie z cieni wyciągać szczegółów.
No więc takie testy warto robić po to żeby wiedzieć co będzie jak damy ciała i po prostu źle ustawimy eksopozycję (lub źle to zrobi aparat), na ile elastyczność matrycy pozwoli nam to nasze „ciało” uratować podczas obróbki.
Do tego zdarzają się sytuacje, kiedy takie wyciąganie z cieni może nam się przydać i jest to normalne -np. podczas tworzenia obrazu HDR z jednego zdjęcia zapisanego w formacie RAW.

Po tych wszystkich fotograficznych testach, przyszedł czas na coś lżejszego...... czyli filmy :-)
Zanim porównałem 5D Mk III do D800, miałem okazję przetestować go w parze z Panasonikiem GH2.

Ekipa testująca :-)






GH2 to bardzo dobry sprzęt jeśli chodzi o filmowanie, jego osiągi są wprost niesamowite, także dzięki możliwości wgrania zhackowanego oprogramowania. Poprawia ono jakość nagrań realizowanych za pomocą GH2 (mniejszy szum, bardziej drobny i monochromatyczny).
Jednak porównując fizyczną wielkość matrycy GH2 wypada słabiej w stosunku do 5D Mk III, a co za tym idzie, szum z Panasonika jest większy.

W GH2 miałem wgrany patch (podnoszący jakość rejestrowanych filmów) o nazwie Cake 2.0, zwiększający bitrate do około 50Mbit.
W obu aparatach ustawiłem możliwie płaskie profile (zmniejszony kontrast, nasycenie). Tam gdzie było to możliwe nagrywałem na jak najbardziej zbliżonych parametrach.

Po wykonaniu i analizie kilku filmów porównawczych, dochodzę do wniosku, że Panasonic GH2 pomimo przepaści technologicznej na korzyść Canona 5D Mk III, trzyma się całkiem nieźle.
Szumy co było do przewidzenia są większe i w zasadzie jedynie do ISO 800 można mówić o jednakowej jakości. Natomiast jeśli chodzi o detal i ostrość, to Panasonic GH2 nadal jest liderem.
Poniżej kilka przykładów wraz z linkami do plików źródłowych.






Link do wersji źródłowej:







Link do wersji źródłowej:







Link do wersji źródłowej:







Link do wersji źródłowej:


Przyszła też kolej na porównanie z Nikonem D800. Tym razem postanowiliśmy zacząć od wyższego ISO czyli 1600, 3200 i 6400. Okazało się, że nie będzie to takie proste, z powodu bardzo rozbudowanych możliwości ustawień profili w D800. Próbowaliśmy dostosować wygląd tego co rejestruje D800 do tego co rejestrował 5D Mk III za pomocą różnych ustawień w profilach -przyznam, że bezskutecznie. Obraz z nikona był po prostu paskudny w stosunku do tego co dawał Canon. Nasze doświadczenie w tej materii okazało się zbyt małe. Jednak dzięki temu coś odkryliśmy -odpowiednie ustawienie profilu w znacznym stopniu wpływało na ilość szumu rejestrowanego w wysokim ISO przez Nikona D800. O wiele bardziej niż zmiana parametru odszumiania w body.

Jakość filmów rejestrowanych w wysokim ISO z Canona jest trudna do opisania -to przepiękny widok dla oczu. Nie jestem w stanie odróżnić filmów nagranych przy ISO 1600 od tych nagranych w ISO 6400 !!!!! Detal i ostrość wzorowe, a szumu praktycznie zero. Coś niesamowitego.
Dodatkowo dokuczliwa mora i aliasing, znana z poprzedniego modelu Canona czyli 5D Mk II zniknęła. Nie ma już tego paskudnego efektu.

Niestety Nikon pod tym względem nie wypadł już tak dobrze. Szum jest wyraźnie większy i nie widać go właściwie do ISO 1600. Dla wartości 3200 jest już wyraźnie widoczny (oczywiście nadal jest wyraźnie mniejszy niż ten z GH2). Warto wspomnieć, że film nagrany przy tych samych parametrach co w 5D Mk III, był w D800 jaśniejszy. Możliwe, że oznacza to pewne różnice w ustawionej czułości, a to z kolei dało by możliwość ustawienia w Nikonie niższego ISO przy nadal poprawnej (takiej samej jak w Canonie) ekspozycji.
Ostrość i detal były wyraźniejsze niż w Canonie, jednak widoczna była mora i aliasing, przez co obraz był o wiele mniej przyjemny dla oglądającego. Problem mory i aliasingu w D800 nie jest tak dokuczliwy jak w starym 5D Mk II, jednak do najnowszej wersji Mk III nie ma co go porównywać.
O kwestiach koloru już wspominałem i myślę, że można to zrzucić na nieumiejętne ustawienie profilu -niemniej film z Canona jest ładny bez cudowania, w Nikonie prawdopodobnie trzeba będzie najpierw się napocić z ustawieniami....

No i na koniec został AF............ W przypadku Canona 5D Mk III mamy do czynienia z gigantycznym postępem. Aparat został wyposażony w 61 polowy system AF, z czego aż 41 pól jest krzyżowych. Możliwości ustawień AF jakie znajdziemy w menu aparatu, mogą przyprawić o zawrót głowy. Przyznam, że aż trudno to sobie wyobrazić, poprzestanę na opisie, że możemy kontrolować nawet takie parametry jak priorytet, na ostrości której klatki w serii aparat ma się bardziej skupić biorąc pod uwagę kompromis ostrość/szybkość serii.
Niestety testy praktyczne jeśli chodzi o odniesienie do Nikona miałem bardzo utrudnione -przez brak odpowiednich obiektywów oraz brak dostępu do Nikona D800. Pozostał niezmordowany D3 i to z nim porównywałem nowego Canona.

Teoretycznie Canon posiada bardziej zaawansowany układ AF od Nikona (czułość od -2ev w 5D Mk III kontra -1EV w D3 i więcej pól krzyżowych rozłożonych wygodniej w kadrze). A jak aparaty wypadły w praktyce ? Uznałem, że w miarę rzetelnie mogę sprawdzić jedynie sprawność AF (a nie jego szybkość) ze względu na brak odpowiednich szkieł.

Na D3 miałem zapiętego Nikkora 35 1.8DX, na 5D Mk III siedział Canon 50 1.8. Warunki: ciemno jak diabli, beznadziejnie niski kontrast (oraz jasno ale pod słońce).

Najpierw postanowiłem przetestować środkowe pola AF. Starałem się jak mogłem, ale nie udało mi się wskazać zwycięzcy. Kiedy Canon w jakimś przypadku nie dawał rady tak samo poddawał się Nikon. Kiedy D3 z trudem łapał ostrość, z podobnym trudem łapał ją Canon. Jak 5D Mk III informował o złapaniu ostrości praktycznie od razu, tak samo szybko robił to Nikon. Próby powtarzałem po kilka razy z takim samym wynikiem. Sprawdziłem wykonane zdjęcia -ostro, tam gdzie miało być.

Jednym słowem: remis.

Po jakimś czasie udało mi się pożyczyć od kolegi Nikkora 50 1.4G, co w przypadku AF dawało Nikonowi pewną przewagę. Postanowiłem jednak tym razem sprawdzić boczne pola AF -w Nikonie są one pojedynczej precyzji (nie są krzyżowe), w Canonie większość z nich jest krzyżowa.
No i w tym przypadku nie trzeba było długo czekać żeby Nikon D3 poległ. W pewnym momencie D3 nie mógł po prostu złapać ostrości kiedy kadrowałem w poziomie. Po prostu wzorek na firance, w który celowałem nie był odpowiedni dla pojedynczego pola AF w Nikonie. Nie pomagało lekkie przekrzywianie kadru, mocne przekrzywianie kadru (nawet 45 stopni), aparat szukał ostrości przód-tył i nie potrafił jej złapać. Dopiero zmiana orientacji aparatu na pionowy kadr spowodowała, że aparat złapał ostrość prawie natychmiast. No cóż, pojedynczej precyzji pole AF.......
A jak poradził sobie Canon 5D Mk III ? Bez problemu, lekkie wciśnięcie spustu i od razu sygnał ustawienia ostrości.
Niestety nie miałem możliwości sprawdzenia jak na tym samym elemencie wypadł by AF z Nikona D800.

Canon 5D MkIII +Canon 135/2L



Pełny rozmiar


Pozostało już tylko sprawdzić jak spisuje się w Canonie ciągłe ustawianie ostrości. Do tego testu użyłem obiektywu Canon 135/2L.
W przypadku idącej w naszym kierunku osoby, przy dobrym świetle jest nieźle. Co 3-4 zdjęcia w serii jedno jest słabiej trafione, ale dramatu nie ma. Niestety jak osoba biegnie to już tak dobrze nie jest, co drugie zdjęcie jest już wyraźnie mniej ostre (czasem na granicy przyzwoitości, większość od słońce też nie jest za dobrze, 3 zdjęcia trafione, 2 zdjęcia pudło.
W stosunku do 5D Mk II widać postęp jednak nie jest to jeszcze jakość oferowana w tym temacie przez Nikona D3 -moim zdaniem.









I to na razie wszystko............ ale za jakiś czas wrócę do porównania 5D Mk III i D800. Jednak będzie ono dokładniejsze i bardziej praktyczne :-)

Kilka RAWów z Canona 5D MkIII (ISO 100):

część 1
część 2



Aparat wraz z obiektywami dostałem do testów dzięki uprzejmości firmy Fotoaparaciki z Pabianic, autoryzowanego dealera firmy Canon.

RIGi, Follow Focusy i inne cuda... od Prolite
Link 20.01.2012 :: 12:43 Komentuj (3)

Dzięki uprzejmości firmy Prolite dostałem możliwość przetestowania dosyć dużej gamy profesjonalnego sprzętu wspomagającego filmowanie.

Przyznam, że kiedy zadzwonił do mnie właściciel firmy z propozycją wypożyczenia sprzętu, bardzo się ucieszyłem. Od dosyć dawna zastanawiałem się nad wyborem a następnie zakupem odpowiedniego sprzętu, a tu nagle trafia się okazja dokładnego przetestowania wielu wybranych przeze mnie elementów takiego zestawu.
Dwa dni po ustaleniu szczegółów dotarła do mnie paczka pełna wywołującego radość dobra :-)

Głównym elementem, na bazie którego miałem możliwość złożyć swój wymarzony zestaw był tzw. support HanGrip Spirit v2 składający się z wałków, bazy DSLR Quick-Release z adapterem na szybkozłączki typu Arca Swiss.





Wykonanie tego elementu jest bardzo staranne. Płytka adaptera została wyposażona w dwie gumowe podkładki zapobiegające przekręcaniu się aparatu podczas pracy.
W przypadku płytki adaptera trzeba jednak pamiętać o odpowiednio dokładnym zamontowaniu na niej aparatu. Wspomnę o tym dokładniej w dalszej części mojego testu. Wszystkie zaciski działają bardzo precyzyjnie. Support można także zamocować na statywie, dzięki odpowiednim otworom w stopie bazy.
Jak wspominałem jest to główna część zestawu, na bazie której można stworzyć odpowiednią konstrukcję, ułatwiającą stabilne i wygodne filmowanie za pomocą odpowiedniego sprzętu (najczęściej VDSLR lub bezlusterkowca).







Kolejnym istotnym elementem był dostarczony przez firmę, system Follow Focus HanGrip Falcon.
Zadaniem tego elementu jest ułatwienie ręcznego ustawiania ostrości.. Dzięki odpowiedniej konstrukcji, poprzez system pierścieni i kółek z zębatkami możemy poruszać pierścieniem ostrości, za pomocą pokrętła znajdującego się z boku obiektywu. W znacznym stopniu ułatwia to precyzyjne ustawianie ostrości oraz zwiększa stabilność tej operacji.





Follow Focus HanGrip Falcon w porównaniu do innych konstrukcji tego typu, jego wygląd jest bardzo atrakcyjny. W dwóch słowach: jest ładny :-)
Jednak najważniejszą sprawą w przypadku Follow Focusa jest jego precyzja działania oraz jakość wykonania. W tym przypadku nie ma nic do zarzucenia, wykonanie jest bardzo staranne, napęd przenoszony jest precyzyjnie, luz praktycznie jest nie wyczuwalny.
Follow Focusa montujemy na wałkach supportu za pomocą odpowiedniego zacisku, którego budowa umożliwia precyzyjne ustawienie całego zestawu.
HanGrip Falcon możemy zamontować z dowolnej strony supportu, tak aby wygodnie mogły nim operwoać osoby lewo lub prawo ręczne. Możemy także przenieść na drugą stronę główne kółko napędu Follow Focusa, dzięki czemu uzyskamy możliwość obrotu pierścienia ostrości w przeciwnym kierunku (dobrym przykładem będzie tu inna praca kierunku pierścienia ostrości obiektywów Nikkor z np. popularnym Heliosem).





Istotnym elementem zestawu Follow Focusa jest też odpowiedni pierścień z zębatką zakładany na obiektyw. Jest to zazwyczaj niezbędny element, bo to za jego pomocą przenoszony jest napęd z kółka Follow Focusa na pierścień ustawiania ostrości obiektywu.
Do zestawu HanGrip Falcon dołączony jest jeden taki pierścień, który montujemy na obiektywie dopasowując jego długość tak aby opasał cały obiektyw (rozcinamy i skracamy pierścień, do odpowiedniej długości), a następnie łączymy go (blokujemy) za pomocą odpowiedniej opaski zaciskowej (także dołączonej do zestawu).
Ja jednak postanowiłem użyć innego pierścienia z zębatkami niż ten dostarczony do zestawu.
D|Gear zębatka follow focusa to kolejny element zestawu, dostarczony do moich testów.





Jest to uniwersalny pierścień, wyposażony w trzy komplety śrubek dystansujących o różnej długości, dzięki czemu możemy założyć go na obiektywy o bardzo różnej średnicy.

Kiedy miałem już zmontowaną bazę wraz z Follow Focusem, przyszła kolej na zamontowanie dodatkowych akcesoriów. Dzięki dostarczonemu kompletowi elementów złącznych, miałem możliwość zamontowania szyny montażowej HanGrip, do której z kolei przykręciłem odpowiednie ramię do montażu innych akcesoriów.
Największy uśmiech jeśli chodzi o wspomniane inne akcesoria, wywołały na mojej twarzy dwa monitory podglądowe Lilliput.













Na pierwszy ogień poszedł model Lilliput 5D-II/O 7". Jest to 7 calowy monitor podglądowy, który w znacznym stopniu ułatwia nam ocenę ostrości filmowanej sceny.
W połączeniu z precyzją i możliwościami Follow Focusa oraz fizycznie dużym i posiadającym odpowiednio dużą rozdzielczość ekranem monitora podglądowego, ostrzenie ręczne jest po prostu czystą przyjemnością i wymaga tylko niewielkich ćwiczeń, aby opanować ją w stopniu co najmniej zadowalającym.
Drugim modelem monitora dostarczonym do moich testów był Lilliput 569GL 5". I przyznam, że to właśnie ten model postanowiłem dłużej testować, ze względu na jego mniejszy rozmiar i wagę, co w pewnym stopniu przekłada się na wygodę użytkowania.
Pomimo mniejszego ekranu, ocena ostrości okazała się równie łatwa i szybka jak w przypadku wersji o większym ekranie. Dodatkowo monitor 5 calowy posiada mniejszą plamkę, dzięki czemu nawet przy małej odległości od ekranu, nie widać pojedynczych pikseli.





Oba monitory posiadają podobne kąty widzenia matrycy, które w poziomie są moim zdaniem odpowiednio duże, niestety w pionie już nie za bardzo i przez to bardzo istotne jest precyzyjne zamontowanie monitora na ramieniu montażowym, tak aby monitor był skierowany do nas pod odpowiednim kątem.
Aby za pomocą tych monitorów, poprawnie ocenić kolor oraz kontrast filmowanej sceny musimy zagłębić się w ustawienia. Dostępnych jest kilka ustawień predefiniowanych oraz opcja USER gdzie możemy regulować każdą składową RGB.
Testowane przeze mnie monitory posiadają wejście i wyjście HDMI. Dzięki gnieździe HSMI-OUT możliwe jest obserwowanie kadru na kolejnym monitorze, przez np. inną osobę.





W krótkim czasie z wymienionych elementów zmontowałem całkiem sporą konstrukcję, którą umieściłem na statywie.
Przyszła pora na pierwsze testy „w boju”. Jak zwykle postanowiłem pomęczyć żonę :-)
Efekty były bardzo zachęcające, jednak natrafiłem na pewien problem.
Na początku wspominałem o potrzebie dokładnego zamontowania aparatu na stopce adaptera supportu. Okazało się, że za pierwszym razem nie zrobiłem tego zbyt dokładnie (nie dokręciłem odpowiednio mocno śruby) wskutek czego poruszając pokrętłem Follow Focusa dochodziło do nieprzyjemnych dla oka szarpnięć aparatu wraz z obiektywem, w górę lub w dół.
Po dokładniejszym dokręceniu śruby mocującej, luz pomiędzy adapterem a aparatem został zredukowany praktycznie do zera (nie miał by wpływu na obraz) jednak ruch było widać nadal........ winowajcą okazała się przejściówka z m4/3 na M42. Niestety nie była dobrze spasowana z bagnetem i to na niej powstał luz widoczny podczas poruszania pierścienia Follow Focusa.
Mimo to zestaw spisywał się wyśmienicie, trzeba było tylko opanować sztukę odpowiednio delikatnego używania pokrętła Follow Focusa (z wyczuciem po prostu :-) ).
Jednak bardzo szybko zapragnąłem czegoś więcej........... zestaw stacjonarny przytwierdzony do statywu jest fajny, jednak prawdziwa zabawa zaczyna się kiedy możemy to wszystko ze sobą zabrać i filmować sekwencje w ruchu.







Dostarczony przez firmę Prolite zestaw dało się bez trudu używać w formie przenośnej (wystarczyło docisnąć support do torsu). Mimo to w pewnym momencie postanowiłem go nieco przerobić, wykorzystując dostępne w domu elementy. Niestety ucierpiał na tym wygląd, no i cała konstrukcja była bardziej delikatna (rurki które wykorzystałem były cieńsze), jednak zestaw stał się dzięki tej przeróbce bardziej mobilny. Oczywiście firma Prolite ma w swojej ofercie kompletny zestaw, z podporą na ramię i przeciwwagą, jednym z przykładów jest HanGrip Nighthawk v2 (mam nadzieję, że niebawem będę miał okazję go przetestować).

Przyznam, że od tego momentu zaczęła się dopiero zabawa. Mając taki zestaw filmowanie z wykorzystaniem małej głębi ostrości oraz ręcznego ostrzenia to po prostu bajka. Bardzo szybko można opanować utrzymywanie poruszającej się osoby głębi ostrości. Monitor podglądowy dzięki stosunkowo dużej jasności pokazuje czytelny/ostry obraz nawet w dosyć mocnym słońcu, a gdyby jednak ilość światła była przeszkodą, można założyć na niego dodatkową osłonę.





Drugim ważnym zadaniem takiego zestawu jest odpowiednia stabilizacja filmowych ujęć. W tej kwestii wszystko sprawdza się wyśmienicie, nie ma mowy o typowym drżeniu obrazu jak przy ujęciach wykonywanych trzymając aparat jedynie w rękach.
Istotna jest także wygoda, mobilność i solidność całego zestawu. I tutaj przyznam, że za bardzo nie ma się do czego przyczepić, całość jest bardzo stabilna, lekka i bardzo wygodna.

A taka wygoda szybko uzależnia :-) Nie pozostaje mi nic innego jak uzbierać odpowiednią kwotę i kolejno zakupić te wszystkie cudeńka :-)

Dziękuję ślicznie Panu Jakubowi Szczygłowi za udostępnienie do testów opisanych przeze mnie elementów zestawu HanGrip, monitorów Lilliput oraz innych podzespołów.

Opisane przeze mnie produkty można zamówić w firmie Prolite, poprzez stronę wyłącznego dystrybutora HanGrip w Polsce www.studyjne.com







WOŚP 2012 w Manufakturze
Link 10.01.2012 :: 23:01 Komentuj (1)












Panasonic GH2 vs Sony NEX-5N
Link 08.12.2011 :: 22:45 Komentuj (2)

Dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności (oraz mojej szalonej i kochanej żonie :-) ) stałem się niedawno posiadaczem kolejnego bezlusterkowca. Do kolekcji dołączył Panasonic GH2, jeden z bardziej udanych aparatów najbardziej rozwiniętego obecnie systemu bezlusterkowców, czyli Micro 4/3.





Od dłuższego czasu wyjątkowo „kręcą” mnie możliwości filmowe aparatów z odpowiednio dużą (fizycznie) matrycą, które dodatkowo posiadają możliwość zmiany obiektywu.
Moja przygoda z filmującymi lustrzankami zaczęła się od momentu kupna Nikona D90. Potem był Canon 7D, Nikon D300s i ostatni Nikon D7000.
W końcu zdecydowałem się na następny krok, czyli zakup wspomnianego bezlusterkowca.
Pierwszy był (i jest) Sony NEX-5N, a teraz dołączył do niego Panasonic GH2.
Oczywistym jest to, że nie mogłem sobie odmówić porównania obu aparatów.
O Sony NEX-5N pisałem już na blogu, dlatego zacznę od Panasonica, jednocześnie porównując go do wcześniejszego zakupu.
Część spostrzeżeń jakie przeczytacie o tych aparatach to moje indywidualne odczucia i mogą się one różnić od tego co wy sami odczuwacie.





Zakupiona przeze mnie wersja to body w komplecie z obiektywem 14-42 3.5-5.6 Mega O. I. S.
Czyli zestaw jest praktycznie idealnym odpowiednikiem Sony NEX-5N z SEL 18-55 3.5-5.6 OSS, pod względem jasności optyki jak i kątów widzenia.









GH2 posiada matryce w formacie Micro 4/3 charakteryzującą się mnożnikiem ogniskowej x2. Fizyczna powierzchnia matrycy jest nieco mniejsza od tego co oferuje sensor rozmiaru APS-C z Sony NEX-5N (mnożnik 1.5).
Obie matryce to przetworniki 16Mpix.

To piękne uczucie kiedy bierzemy nowy aparat pierwszy raz do ręki.

W przypadku GH2 nie jest ono takie fajne. Aparat wydaje się bardzo delikatny, wszelkie przełączniki są małe i raczej bardzo delikatne. Moje parówkowe paluchy są zbyt duże i za każdym razem kiedy mam np. przełączyć tryb pracy AF, boję się że w końcu urwę przełącznik.
Oczywiście jest szansa, że niepotrzebnie się martwię, materiał z którego wykonane są przełączniki może być odpowiedni wytrzymały, ale sprawdzać tego nie będę, zachowam ostrożność.

Obiektyw pozbawiony jest przełączników, jest leciutki, plastikowy, „wydmuszkowy”. Wrażenia jak przy body (uhhh, żeby się to tylko nie rozpadło).

Sony NEX-5N wypada pod tym względem znacznie lepiej. Body jak i obiektyw wydają się „metalowe”, zwarte. Jedynie włącznik daje podobne wrażenie jak używanie przełączników w GH2 (zaraz się urwie).

NEX-5N




No dobra, mamy już aparat w łapie, to może „poklikamy” ?

Tutaj przewaga GH2 jest przytłaczająca. Lepszy uchwyt (po prostu większy), większość opcji dostępna z korpusu (tryb AF, wybór AF, tryby pracy, ISO, WB, seria itd.). dostęp do funkcji jest dosyć przemyślany, bardzo szybko można się go nauczyć na pamięć.
Ekran LCD jest całkowicie „gibany”. Możemy go sobie dowolnie odchylać i jak przyjdzie nam na to ochota, zrobić sobie „słitaśną fotkę” kadrując swoją piękną facjatę na LCD.
Rozdzielczość LCD w GH2 nie jest tak duża jak w 5N. Widać niestety pojedyncze piksele, jednak nie ma tragedii, da się dosyć swobodnie ocenić ostrość, dodatkowo łatwo dostępna opcja powiększenia kadru (na dwa sposoby -jeden poprzez dotyk ekranu) ułatwia nam pracę.
Ekran GH2 jest dotykowy. Nie jest to jednak wersja pojemnościowa jak w NEX-5N lecz starsze rozwiązanie czyli ekran rezystywny.
Dla jednych to zaleta, dla innych wada. Przyznam, że w przypadku aparatu jest mi to raczej obojętne, zwłaszcza, że LCD w GH2 można odwrócić w stronę body i zabezpieczyć go w ten sposób przed ewentualnym uszkodzeniem (powierzchnia ekrany rezystywnego nie jest chroniona np. GorillaGlass jak w przypadku ekranów pojemnościowych).
Za pomocą dotyku możemy powiększać fragment obrazu, wskazywać pole AF.
Standardowo GH2 posiada także wbudowany wizjer elektroniczny. Nie jest on tak dobry jak ten, który można dokupić do NEX-5N (właśnie..... do 5N trzeba go dodatkowo dokupić i to za masę forsy), jednak całkowicie wystarczający do precyzyjnej oceny ostrości.
Kadrowanie przez wizjer w znacznym stopniu poprawia stabilność, kiedy robimy zdjęcia na dłuższych czasach, lub filmujemy.

Panasonic GH2 z 14-42 3.5-5.6




W NEX-5N praktycznie wszystkie opcje mamy ukryte w menu. Na szczęście można większość z nich przypisać pod istniejące klawisze, w znacznym stopniu podnosząc komfort pracy, jednak na tym polu GH2 jest znacznie lepsze.

No to co, czas pofocić prawda ?

Jak wspominałem obie matryce mają rozdzielczość 16Mpix, jednak ta z GH2 z racji mniejszego fizycznego rozmiaru ma bardziej upakowane piksele.
Niestety coś takiego powoduje zazwyczaj występowanie większego szumu, niż w mniej upakowanej pikselami matrycy.
Tak też jest w tym przypadku. Na szczęście różnica w poziomie szumu nie jest dramatyczna, owszem, NEX-5N zachowuje się w tej kwestii lepiej, jednak w wielu przypadkach ciężko jest na pierwszy rzut oka rozpoznać, z którego aparatu zdjęcia są bardziej zaszumione.

Oba aparaty dają dostęp do czułości maksymalnej 12800.

Przykładowe zdjęcia w pełnej rozdzielczości, ISO 1250:

Panasonic GH2:
Panasonic GH2

NEX-5N:
Sony NEX-5N

Inną sprawą jest rozpiętość tonalna. Tu także GH2 ustępuje NEX-5N. Wyciągając szczegóły z cieni obraz z GH2 jest bardziej zaszumiony, pojawiają się najczęściej fioletowe zafarby, szczegółów odzyskujemy mniej.
Według mnie nie ma tragedii, różnica jest widoczna, jednak nie dyskwalifikuje GH2 w stosunku do 5N.

Ok, to co uzyskamy z matryc GH2 i 5N mniej więcej wiemy, czas sprawdzić jak działa AF w obu puszkach.

Napiszę krótko: AF w GH2 zrywa kask, razem z głową !!!!!!!!!
Jest niesamowicie szybki i co ważne precyzyjny. W dobrym oświetleniu moim zdaniem zostawia w tyle część lustrzanek segmentu EL. W słabszym trochę zwalnia, ale dzięki lampce doświetlającej nadal jest to precyzyjna rakieta.
Wracając jeszcze do porównania z lustrzankami, które swoją szybkość ostrzenia zawdzięczają systemowi pomiaru fazowego. GH2 trafia. Praktycznie zawsze. Nie można tego napisać o AF z podstawowych lustrzanek, zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy kontrola jakości to tylko tekst i praktycznie każdy posiadacz lustrzanki wie co to problem FF/BF -a jak nie zna znaczenia tego skrótu to i tak wie, że coś do cholery jest nie tak, skoro na zdjęciu miał być Kajtek, a ostre jest drzewo, 2m za Kajtkiem.

AF w 5N też jest szybki. Przynajmniej tak myślałem kiedy porównywałem go do tego co oferował w tym temacie Nikon D7000. Byłem zaskoczony, że jest tylko trochę wolniejszy od tego co oferuje całkiem porządne lustro.
Kiedy zrobiłem porównanie szybkości AF w GH2 z NEX-5N w słabych warunkach oświetleniowych, stwierdziłem że 5N zostaje daleko w tyle. Zresztą sami zobaczcie jak to wygląda na filmie poniżej.







W dobrych warunkach oświetleniowych AF z GH2 jest jeszcze szybszy. Postaram się niebawem zamieścić odpowiedni film porównujący.

To teraz podczepimy sobie pod te puszki kilka starych dobrych manuali.

GH2 poprzez system odpowiednich przejściówek oferuje możliwość podłączenia praktycznie dowolnych obiektywów. Jak chcemy to użyjemy Nikkorów, Heliosów na M42, optyki M39 -no co tylko dusza zapragnie (oczywiście to samo dotyczy Sony NEX-5N, tam też możemy podpiąć praktycznie dowolne szkło).

Panasonic GH2 z Jupiter -8 50/2 (M39)




Sony NEX-5N z Nikkor 180 2.8




Ostrzenie manualne wspomagane jest poprzez powiększenie dowolnej części kadru. Można tego dokonać dotykając interesującego fragmentu na LCD lub wciskając pokrętło służące zazwyczaj do np. zmiany przysłony.
Dzięki wbudowanemu wizjerowi, powiększenie fragmentu kadru jest wystarczającym wspomagaczem manualnego ostrzenia i pozwala nam to na dosyć precyzyjną ocenę ostrości.

Panasonic GH2 z Helios 58/2 (M42)




Panasonic GH2 z Helios 58/2 (M42)




NEX-5N na tym polu wypada lepiej, nawet pomimo braku wbudowanego wizjera.
Dzięki posiadaniu opcji „peaking”, zaznaczającej (np. na czerwono) ostre/kontrastowe miejsca w kadrze, powiększeniu kadru, oraz ekranowi LCD o większej rozdzielczości niż ten z GH2, otrzymujemy wprost idealny zestaw do ostrzenia manualnego.

To może podłączymy lampę i błyśniemy sobie w towarzystwie ?

Możemy w jednym i drugim aparacie. Z tym, że w Sony NEX-5N możemy użyć tylko dwóch dosyć słabych lamp (podstawowa jest dołączona do zestawu, wkłada się ją w specjalny dedykowany port), natomiast w GH2 mamy o wiele większe możliwości, bo aparat ten posiada klasyczną gorącą stopkę. Naturalnie posiada także lampę wbudowaną. Punkt dla GH2.

A nie lepiej kupić kamerkę HD -czyli zabawa w filmowca.

Nie, nie lepiej. Kamerki HD są do bani, jeśli chce się zrobić coś więcej niż imprezę u Cioci na imieninach.

GH2 i 5N oferują dosyć zbliżone możliwości jeśli chodzi o filmowanie, z lekką przewagą NEX-5N.

GH2 pozwala zapisać film o rozdzielczości FullHD oraz HDReady (o VGA nie będę wspominał ok ?), z prędkościami 50i oraz 24p (i dzięki najnowszemu oprogramowaniu obecnie także w 25p) la FullHD, oraz 50p i 30p dla HDReady (30p w MJPEGu).

NEX-5N daje nam w sumie większe możliwości, bo potrafi zarejestrować film w FullHD w trybie 50p oraz 25p.

Bitrate w obu aparatach jest dosyć duży, czyli 24Mbps przy 24p w GH2 i 24Mbps przy 25p w NEX-5N.

Klatka z filmu nagranego za pomocą GH2:




Teoretycznie powinniśmy otrzymać praktycznie taką samą jakość obrazu prawda ?
No a nie otrzymujemy. Panasonic GH2 daje obraz o wiele bardziej szczegółowy.
Sekwencje filmowe z GH2 są ostrzejsze, mora jest na nich mniejsza niż ta z 5N, to samo jeśli chodzi o aliasing objawiający się jako „poszarpane/schodkowane” miejsca widoczne najczęściej na skośnych liniach).
Zrobiłem porównanie jakości wyciągniętych z filmu klatek (D7000, GH2 i 5N), na wydruku A4 i mogę spokojnie powiedzieć, że obraz z GH2 był na tyle szczegółowy, że nadawał się nawet do tak dużego wydruku (czego nie można powiedzieć o D7000 i 5N).
Także możliwości ustawień manualnych/automatycznych są w GH2 większe. Oba aparaty mają ograniczenie w postaci możliwości użycia maksymalnie ISO 3200 podczas filmowania.
Jednak w przypadku GH2 jest wygodniej, bo nawet w pełnym manualu możemy użyć opcji AutoISO, co jest niestety niemożliwe w przypadku NEX-5N.

Kadr z filmu (pełna rozdzielczość):

NEX-5N

Panasonic GH2


NEX-5N




Panasonic GH2




NEX-5N




Panasonic GH2




NEX-5N




Panasonic GH2




5N lepiej sobie radzi podczas filmowania w sztucznym świetle. Jakimś cudem projektantom NEX-5N udało się wyeliminować efekt „falujących świateł” kiedy aparat pracuje na automatyce. Teoretycznie nie jest to skomplikowana sprawa, wystarczy ustawić automatykę tak aby wybierała odpowiedni czas otwarcia migawki, czyli 1/50, dzięki czemu zsynchronizuje się z miganiem pewnych źródeł światła. Jednak w NEX-5N nic nie faluje także przy innych ustawieniach migawki (szybszych) i dopiero niedawno zobaczyłem efekt pasów od świateł na nagraniu z 5N, kiedy to oświetlenie zrobione było z diod LED (a pasy nie poruszały się góra-dół tylko tkwiły w jednym miejscu....).
Poziom szumu na wysokim ISO podczas filmowania jest mniej więcej taki sam, z lekką przewagą NEX-5N. Szumy z 5N są bardziej monochromatyczne, mniej „ciapkowate”, lepiej działa odszumianie, niestety materiał jest przez to mniej ostry/szczegółowy w stosunku do tego co oferuje GH2.

AF podczas filmowania, tak jak w przypadku zdjęć, szybciej działa w Panasonicu GH2.
Jednak tu też osobiście bardziej podoba mi się to co oferuje NEX-5N. Po prostu 5N ostrzy płynniej, ładniej -dokładniej.
Zmiana ostrości z np. przedmiotu na pierwszym planie, na twarz osoby znajdującej się na drugim planie jest płynna, nie za szybka -miła dla oka.
GH2 jak już wspomniałem robi to znacznie szybciej, jednak efekt jest mniej przyjemny dla oka. Często widać „zrywy”, przyspieszenia, przeostrzenia. Kiedy GH2 złapie już ostrość, np. na twarzy, potrafi częściej niż NEX-5N ją zgubić.
Niestety nie miałem okazji przetestować poziomu szumów oraz pracy AF w GH2 po wgraniu najnowszego oprogramowania, które podobno te dwie sprawy w pewnym stopniu usprawnia.

Tak więc podsumowując -obraz z Panasonica GH2 jest bardziej szczegółowy, ostrzejszy, ładniejszy.
Większe możliwości pracy w manualu to także przewaga GH2.
Automatyka, szum, AF, wypadają lepiej w NEX-5N. Tryby filowania (50p) dają nam więcej w przypadku 5N.

NEX-5N




Panasonic GH2




Czy to już wszystko na temat filmowania ? …............... nie :-)

W tym momencie na scenę wkracza Vitaliy Kiselev i mówi: dam Wam możliwość takiego zmodyfikowania oprogramowania GH2, że jak zobaczycie jego możliwości filmowe to Wasze szczęki opadną z taką szybkością, że aż podskoczycie.

No i dał taką możliwość.

Nie będę opisywał wszystkiego -zainteresowanych odsyłam do wujka Googla, szukajcie pod hasłem: Ptool.
Napiszę tylko, że po wgraniu zHackowanego oprogramowania, poczciwy GH2 może zapisywać filmy z jakością, której nie oferuje obecnie żaden inny sprzęt tej klasy, a nawet o wiele droższe filmujące lustrzanki. Właściwie GH2 zaczyna się już nazywać małym REDem.

Dostajemy także możliwość użycia ISO większego niż 3200. Nawet 12800 nie jest już problemem. Poniżej próbka materiału nagranego przy tej czułości (nie odszumianego).







Bitrate 176Mbps i użycie przy kompresji jedynie klatek typu „i” -i to powinno wystarczyć dla osób trochę zorientowanych w temacie :-)

Po wgraniu sHackowanego oprogramowania, w kwestii filmowania GH2 zostawia NEX-5N daleko, daleko w tyle..... bardzo daleko :-)

To na razie wszystko. Niebawem postaram się zamieścić więcej przykładowych zdjęć i filmów.







Magda i Daniel
Link 12.11.2011 :: 20:50 Komentuj (1)


















Sony NEX-5N mini test
Link 09.11.2011 :: 22:51 Komentuj (5)

No i w końcu nadszedł czas na zakup nowej zabaweczki :-) Padło na Sony NEX-5N. Jak wiadomo jest to przedstawiciel rodziny bezlusterkowców. Czyli taki kompakt z wymienną optyką.

Sprzęt jest niesamowicie mały -mowa oczywiście o samym body, bo z doczepionym obiektywem 18-55 rozmiar całości nie jest już taki kompaktowy. Wygląda to wszystko bardzo zabawnie, całkiem spore szkło z doczepionym do niego „telefonem” ;-)

Szybko zabrałem się za pierwsze testy. Na początku to czego najbardziej się obawiałem czyli szybkość i skuteczność AF. I tu pierwsze bardzo pozytywne zaskoczenie. Jest szybko, może nie tak bardzo jak w przypadku np. Nikona D7000, jednak ten brzdąc już mu bezczelnie podskakuje i wygraża.
Szybkość łapania ostrości jest na tyle duża, że można spokojnie mówić o komforcie pracy.
To samo dotyczy precyzji/celności. Rozwiązanie AF oparte o detekcję kontrastu na matrycy ma tą zaletę w stosunku do klasycznego układu lustro/fazowy czujnik AF, że jest pozbawione problemu z wadą FF/BF (ostrzenie przed lub za celem).

Tak więc z testu (i porównania z lustrem) szybkości i celności AF w trybie zdjęć, NEX-5N wychodzi z podniesionym czołem.

Szybko przyszedł czas na sprawdzenie możliwości video. Na tym polu, mój D7000 został rozjechany, leżał i kwiczał bezsilnie.....

Możliwość rejestracji 50 klatek na sekundę w FullHD przy odpowiednio dużym bitrate, sprawnie i pięknie (o tym więcej za chwilę) działający AF podczas filmowania, idealna praca światłomierza, wspomaganie ostrzenia MF (o tym też więcej będzie) -to tylko kilka zalet.

Miodzio. Po prostu rewelacja :-) Filmy w stosunku do tych z D7000 mają więcej detalu (i nie chodzi mi o ostrość, tylko o detal, drobne szczegóły takie jak trawa itd.).
Wreszcie bezstresowo mogę używać automatyki przysłony, bez upierdliwego blokowania ekspozycji. Nikon do tej pory nie potrafi sensownie zaprogramować pomiaru ekspozycji podczas filmowania, przez co często mamy do czynienia z zjawiskiem delikatnego rozjaśniania/przyciemniania nawet statycznej sceny -brak bezwładności prazy światłomierza.
W Sony NEX-5N światłomierz idealnie i płynnie reaguje na zmiany oświetlenia sceny, drobne zmiany ignoruje, dzięki czemu obraz jest bardziej przyjazny dla oka.

Rewelacyjnie działa AF podczas rejestracji filmów. W odróżnieniu od trybu zdjęciowego, AF podczas rejestracji filmów pracuje wolniej, dając bardziej płynne i naturalne/miłe dla oka efekty. Nie ma mowy o przeostrzaniu, czyli efekcie który wygląda mniej więcej tak -ustawia ostrość, łapie idealną ostrość, przestawia ją ciut dalej, ahhh nie to wcześniejsze było lepsze, więc cofa soczewkę ponownie ustawiając ostrość tam gdzie być powinna.
Tego nie ma podczas filmowania -jest za to piękny, delikatny ruch w poszukiwaniu ostrości, tam gdzie mamy ustawiony na ekranie odpowiedni punkt, lub tam gdzie mamy twarz............. albo po prostu tam gdzie dotkniemy palcem ekranu dotykowego :-)
W dodatku po tym magicznym dotknięciu, aparat stara się utrzymać „dotknięty” obiekt w polu ostrości, cały czas śledząc go.

Poniżej odpowiedni przykład działania AF podczas rejestracji filmów:







Wspaniale spisuje się detekcja twarzy -algorytm ma odpowiednią bezwładnością, dlatego jeśli pierwszy plan przez jakiś czas zasłania nam jakiś obiekt, to aparat mimo wszystko nie przestawia nam ostrości, tylko trzyma ją tam gdzie przed chwilą była twarz filmowanej osoby.

Poniżej przykład obrazujący jak to działa:







Dodatkowo możemy włączyć sobie dwie opcje, ułatwiające ręczne ostrzenie.
Pierwsza to klasyczne powiększenie środkowej części kadru, zaraz po tym jak delikatnie obrócimy pierścień ostrości (działa oczywiście tylko z systemowymi szkłami), co ułatwia nam odpowiednie ustawienie ostrości.
Druga opcja jest ciekawsza, mianowicie podkreśla nam krawędzie/kontury tam gdzie aktualnie w kadrze jest największa ostrość za pomocą jednego z trzech kolorów (żółty, biały lub czerwony -do wyboru).

Poziom szumu na rejestrowanych filmach jest zaskakująco niski. Tutaj ponownie D7000 zostaje daleko z tyłu. Niemniej muszę wspomnieć o pewnym ograniczeniu w kwestii ustawień ISO dla trybu rejestracji filmów w NEX na jaki się natknąłem. Maksymalna wartość tego parametru może być ustawiona jedynie na 3200.
Szkoda, bo przy tak niskim poziomie szumu, przydało by się aby można było ustawić co najmniej ISO 6400.

Poniżej porównanie wycinka z klatki z filmu z D7000 oraz NEX-5N dla ISO 3200 (profile ustawione możliwie identycznie):

D7000:







NEX-5N:







Całość uzupełnia jeszcze bardzo dobrze działająca stabilizacja optyczna (w obiektywie), dobrej jakości wbudowany stereofoniczny mikrofon, oraz absolutnie bezgłośna praca silników obiektyw, sterujących pracą AF.

Czas na trzeci interesujący mnie parametr -jak zachowuje się matryca, jaki jest poziom szumu podczas robienia zdjęć ?
Jako, że w Nikonie D7000 mam chyba taką samą matrycę (obie mają po 16Mpix, i obie wyprodukowało Sony) to właśnie do D7000 porównałem NEX-5N.

Wynik jak dla mnie bardzo dobry. Nie widzę różnicy pomiędzy tymi aparatami w kwestii obrazowania. Szumy, rozpiętość tonalna, kolory -wszystko jest jak dla mnie identyczne.

Poniżej przykład:

D7000, ISO 3200:









Pełny rozmiar

NEX-5N, ISO 3200:









Pełny rozmiar

I kilka przykładowych zdjęć (z użyciem obiektywu 18-55 3.5-5.6 OSS):










ISO 3200




Oczywiście sprzęt ma swoje wady. Daleko mu niestety do szybkostrzelności najprostszych nawet lustrzanek. Ergonomia (większość opcji w niezbyt intuicyjnym menu) słaba, uchwyt powodujący skurcze i drętwienie palców -no ale „no pain, no gain” ;-)

Na koniec dodam jeszcze jeden smaczek. Sony dla modeli NEX stworzyło odpowiednią przejściówkę, umożliwiającą podpięcie obiektywów systemu Alfa A. Jednak nie jest to taka zwykła przejściówka, bo posiada własny silnik, czujniki fazowe oraz przepuszczalne lustro -rozwiązanie znane choćby z A65 lub A77.

Dzięki temu połączeniu otrzymujemy AF działający tak szybko jak w lustrzankach. Nie ma już żadnych kompromisów, jest rakieta........

Jestem zaskoczony. Pozytywnie -bardzo. Brzdąc daje radę.

:-)



Asia i Michał
Link 22.10.2011 :: 18:25 Komentuj (1)
























Karolina i Paweł
Link 10.10.2011 :: 14:26 Komentuj (5)
Zachęcony licznymi ( :) ) komentarzami w poprzednim wpisie, postanowiłem dodać kolejny.....

















powered by Ownlog.com